20 Czerwca 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Konwencja PO: ktoś to w ogóle transmituje?

  • pap2015062010N.jpg Premier Ewa Kopacz przemawia, podczas konwencji Platformy Obywatelskiej, 20 bm. w warszawskiej Arenie Ursynów. (ls/mgut) PAP/Leszek Szymański

– Ileż można przepraszać za Sikorskiego i za te Pome….Pome… ? – denerwuje się na konwencji PO jeden z lokalnych działaczy partii. – Ktoś to w ogóle transmituje? – pyta jeden z posłów monitorujący Twittera.

 

Hala Arena Ursynów w Warszawie. Godzina 12. Tylko 60 minut do rozpoczęcia konwencji Platformy Obywatelskiej. Na ulicy dziesiątki autokarów, które przywiozły działaczy partii rządzącej z całej Polski. Przed budynkiem setki osób, które próbują się dostać do środka. Kolejka posuwa się jednak niemrawo. Lokalni politycy PO stoją więc i wysłuchują okrzyków demonstrantów, którzy pojawili się po drugiej stronie ulicy. – Złodzieje. Przyjeżdżacie tu za nasze. Wódka smakowała? – drą się narodowcy. – Gdzie jest Wipler? – nieśmiało odpowiadają platformersi. Prowadzący pikietę przez megafon zaczyna wyliczać wszystkie afery z ostatnich 8 lat. Reagują Młodzi Demokraci, ale nie mają siły przebicia. W prezencie od narodowców dostają talerz z ośmiorniczkami. – Uff. Dobrze, że już udało się wejść do środka. Trudno było tego słuchać. Tym bardziej, że wiele z tych zdań jest niestety prawdziwych. Już zawsze będziemy kojarzeni z ośmiorniczkami – przyznaje jedna z terenowych działaczek.

 

Kamiński jak z żurnala

 

Na scenie bryluje jak zawsze poseł Jakub Rutnicki, który wita wszystkich pojawiających się partyjnych VIP-ów. Organizatorzy dyrygują ruchem. Wokół premier mają dominować młode, ładne twarze. Z sali głównej wybiega ekscentrycznie ubrany Michał Kamiński. W żółtej koszuli, czerwonej kurtce, czerwonych butach i w ciemnych okularach (choć słońca nie ma, a na sali jest dość ciemno) udaje się do pomieszczeń na pierwszym piętrze. Tam jest siedziba sztabu.

 

Po schodach co chwilę zbiegają, po czym wbiegają Marcin Kierwiński, Rafał Trzaskowski, Jacek Protasiewicz, Andrzej Biernat. 10 minut przed godziną 13 pojawia się Ewa Kopacz w towarzystwie Małgorzaty Kidawy Błońskiej. – Mamy opóźnienie. 15-20 minut – melduje Rutnicki. Przed wejściem jeszcze ponad 200 osób czeka na sprawdzenie przez Biuro Ochrony Rządu. Spóźnienie nie wszystkich martwi. – Jest moc. Ludzie chcą być ze sobą. Jest świetnie – cieszy się jeden z organizatorów. Spotykam dziewczynę pracującą w ministerstwie. – Co słychać? – pytam. – Jeszcze mam pracę – odpowiada bez entuzjazmu na moją zaczepkę.

 

Pół godziny później tłum przed wejściem się przerzedza. Zapada decyzja: szefowa partii może już wejść na salę. Przed drzwiami na arenę, oprócz funkcjonariuszy BOR, czuwa również koordynator transmisji. – A tych ludzi nie da się odsunąć – pyta jeden z BOR-owców, pokazując na młodych działaczy wyposażonych w chorągiewki. – Nie można, to jest szpaler, przez który będzie przechodzić pani premier – brzmi odpowiedź. Wejście na salę ma być przecież początkiem transmisji na żywo we wszystkich informacyjnych telewizjach.

 

Przeprosiny Kopacz

 

Ewa Kopacz rusza do środka. Działacze wiedzą, że to moment na oklaski i gromkie okrzyki: „Ewa, Ewa, Ewa…”. Wszystko zgodnie ze scenariuszem. Przemawia Rafał Trzaskowski, jako młoda twarz i nowi ministrowie zdrowia, sportu oraz skarbu. To na nich partia chce opierać kampanijną strategię. – Ktoś to w ogóle transmituje? – pyta jeden z posłów monitorujący Twittera. Okazuje się, że żadna z telewizji nie pokazuje konwencji PO, bo na konkurencyjnej konwencji PiS właśnie przemawia świeżo namaszczona kandydatka na premiera, Beata Szydło. Sytuacja robi się coraz bardziej nerwowa, bo za chwilę na scenę ma wejść Ewa Kopacz. – Wystąpienie Ewy to chyba jednak na żywo pokażą? – zastanawia się jeden z parlamentarzystów, w momencie kiedy szefowa rządu wchodzi na mównicę. Pokazują. Premier zaczyna od posypywania głowy popiołem. Przeprasza. – Ileż można przepraszać za Sikorskiego i za te Pome….Pome… ? – denerwuje się jeden z lokalnych działaczy. – Pomerole (bardzo drogie wino, które spożywał Sikorski z Jackiem Rostowskim w restauracji Sowa i Przyjaciele). Jeszcze długo będziemy musieli za to przepraszać. I nie wiem czy to będzie skuteczne – odpowiada sąsiad.

 

Dyskusję zostaje przerwana, bo trzeba oklaskiwać przemówienia. Tym bardziej, że szefowa rządu przechodzi do obietnic. Większość działaczy z uznaniem kiwa głowami. – A my tego nie mieliśmy zrobić 8 lat temu? – psuje atmosferę jeden z samorządowców.

 

Impreza powoli dobiega końca. Na zakończenie Kopacz wzywa do debaty Jarosława Kaczyńskiego. To moment największego ożywienia na sali.

 

– Chyba było dobrze – rzuca do partyjnych kolegów Bogdan Borusewicz po zakończeniu konwencji. – Tylko coś ci krzykacze byli za cicho. Ja krzyczałem – chwali się marszałek Senatu. Koledzy zgodnie uznają, że było dobrze. Premier i ministrowie szybko opuszczają halę. Tłum rozchodzi się równie ekspresowo. Lokalni działacze wsiadają do autokarów. –  Robota wykonana – rzuca jeden z nich.

 

Tagi: konwencja, PO, kopacz, wybory, sejm, premier, szydło

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone