20 Czerwca 2015

Polityka
DSC1066.jpg
autor: Olga Wasilewska

Konwencja PiS: Szeregi za szeregiem! Sztandary, sztandary!

  • DSC0203.JPG
  • DSC0162.JPG
  • DSC0055.JPG
  • DSC0098.JPG
  • DSC0133.JPG
  • DSC0204.JPG
  • DSC0215.JPG
  • DSC0233.JPG
  • DSC0036 (1).JPG
  • DSC0348.JPG
  • DSC0312.JPG
  • DSC0298.JPG
  • DSC0293.JPG

Członkowie PiS nie komentują kandydatury Beaty Szydło na premiera. Znają swoją partię. Nie raz słyszeli z ust prezesa, że jeśli PiS wygra, ktoś inny będzie premierem.Wolą spokojnie poczekać. Dobrze wiedzą, że po wyborach to się wszystko może zmienić. 

 

Jak najkrócej opisać dzisiejszą konwencję PiS? Powszechna euforia. Zahipnotyzowany tłum. Brawa. Powiewające na sali flagi. Inauguracja kampanii wyborczej przypominała raczej fetę po jej zwycięskim finiszu. Warszawa. Niemal południe. Punkt o 12 startuje konwencja. Dwadzieścia minut przed rozpoczęciem wszyscy powinni być już na miejscach. Nie są. Politycy - bo wciąż są w drodze. Zwolennicy partii - bo nie mogą się dostać do środka. Organizatorzy mają problem. Przyszło za dużo osób. Plac przed budynkiem, w którym ma wystąpić, m.in. prezes PiS, Jarosław Kaczyński i przyszły prezydent, Andrzej Duda, jest pełny ludzi. Tłoczą się przed wejściem. Część rezygnuje z czekania.

 

Eurorockman Czarnecki

 

Chodnikiem przemyka poseł Jacek Sasin. Na drodze staje mu grupa z flagami. Wyborcy z Podkarpacia tłumaczą mu, że sobie idą, bo „tam to godzina przed jednym wejściem i nie można dostać się do środka”.

 

Ci, którzy nie doczekali, będą pewnie żałować. Sala, gdy już uda się do niej dotrzeć, robi na zebranych wrażenie. Przytłumione światło. Reflektory omiatają olbrzymie wnętrze. Koncert rockowy. Tylko na scenie, zamiast gwiazdy rocka rozentuzjazmowany europoseł, Ryszard Czarnecki. Zagrzewa tłum do walki i przekonuje, że „wkrótce słońce zwycięstwa wzejdzie nad polską ziemią”. Chodzi o wyborcze zwycięstwo PiS, chociaż w jego ustach brzmi to jak biblijna zapowiedź przejęcia władzy nad światem przez anioły jasności. Tanie. Ludziom się podoba. Fala braw. Wkracza prowadzący galę, proszący zebranych, by dziś „reagowali entuzjastycznie”. Nie musi prosić.

 

Uściski na szarfie

 

Wszyscy spoglądają w kierunku wejścia. W drzwiach wkrótce pojawi się prezes Jarosław Kaczyński. Euforia. Tłum wstaje z miejsc. Znów zagłuszające muzykę brawa. Witani są kolejno: wchodzący po szefie PiS, przyszły prezydent, Andrzej Duda i wiceprezes partii, Beata Szydło. Padają sobie w objęcia. Duda ściska Szydło, jak spotkanego na ulicy kolegę z wojska, który na własnych plecach wyniósł go spod gradu kul i uratował życie. Tłum szaleje.

 

Kolejne, podobne do siebie, przemówienia. Prezes PiS podsumowuje zwycięstwo Dudy słowami: „dziękuje tym, którzy nie widzieli, ale uwierzyli”. Beata Szydło wita zebranych słabym żartem: -Można powiedzieć, że wyszło szydło z worka - rzuca. Fala braw. Przez wizjer aparatu widzę twarze siedzących na trybunach kobiet. Po słowach Beaty Szydło aż podrywają się z miejsc. Ich miny mówią: „pięknie to powiedziała”.

 

Wiadomość dnia. Z mównicy pada informacja, że po przyszłym zwycięstwie, to nie Jarosław Kaczyński ma zostać premierem. – Pozwalam sobie poinformować państwa, że postanowiłem zwrócić się do naczelnych władz Prawa i Sprawiedliwości o wysunięcie kandydatury pani Beaty Szydło na stanowisko premiera. Jeśli zwyciężymy– mówi prezes PiS.

 

Poczekamy, zobaczymy

 

Nie patrzę na twarze członków partii. W takich momentach zwykle przypominają maski. Patrzę na wyborców. Jarosław Kaczyński nie będzie premierem. I co? Absolutnie nic. Żadnych rozmów. Komentarzy. Nikt nie nachyla się do ucha sąsiada, żeby skomentować, wyrazić aprobatę lub sprzeciw. Wiadomość, że to nie prezes partii ma być kandydatem na premiera, zostaje przyjęta, jak wszystkie inne rzucone z mównicy hasła. Falą braw i powszechną euforią. Ludzie przyjmują wszystko z jednakowym entuzjazmem. Dyskutować będą w domu, gdy poziom adrenaliny opadnie. Albo... znają swoją partię. Nie raz słyszeli z ust prezesa, że jeśli PiS wygra, ktoś inny będzie premierem. Znają to. Wolą spokojnie poczekać. Dobrze wiedzą, że po wyborach to się wszystko może zmienić. Dziś, na trzy miesiące przed wyborami, świętują przyszłe zwycięstwo. 

 

Tagi: konwencja, PiS, kampania wyborcza, jarosław kaczyński, beata szydło, euforia

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone