29 Lipca 2015

Polityka
AiO.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Olga Wasilewska

Jak naprawdę wyglądała wizyta Ewy Kopacz na Dolnym Śląsku

  • YYYYYYYYYYYYY6.JPG Ewa Kopacz podczas spotkania z dziennikarzami we Wrocławiu (fot. O.Wasilewska) ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ
  • 1.jpg Warszawa. Premier, pozdrawia zgromadzonych na peronie podróżnych. Głównie dziennikarzy... (fot. O.Wasilewska)
  • 2.jpg Szef MON, Tomasz Siemoniak i minister Maria Wasiak (fot. O.Wasilewska)
  • 6.JPG W pociągu (fot. O.Wasilewska)
  • 7.JPG Ewa Kopacz rozmawia z rzecznikiem rządu (fot. O.Wasilewska)
  • 3.JPG Chwila dla fotoreporterów (fot. O.Wasilewska)
  • 9.JPG Tomasz Siemoniak przy śniadaniu (fot. O.Wasilewska)
  • 10.JPG Premier Ewa Kopacz (fot.O.Wasilewska)
  • 11.JPG
  • 14.JPG Powitanie na peronie we Wrocławiu (fot. O.Wasilewska)
  • 16.jpg Ewa Kopacz i portret Ewy Kopacz z pieskiem (fot. O.Wasilewska)
  • 15.JPG Chwila wzruszenia (fot. O.Wasilewska)
  • AAA.JPG Wrocław. Mieszkańcy Wrocławia próbują wręczyć petycję (fot. O.Wasilewska)
  • AA.JPG Prezydent Wrocławia wchodzi do budynku (fot. O.Wasilewska)
  • BB.JPG Bogdan Zdrojewski na spotkaniu z Ewą Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • CCC.JPG Dziecko z petycją (fot. O.Wasilewska)
  • H.JPG Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Spojrzenie na drzwi za którymi stoją protestujący (fot. O.Wasilewska)
  • J.JPG Ewa Kopacz spokojnie kontynuuje (fot. O.Wasilewska)
  • K.JPG Za szybą (fot. O.Wasilewska)
  • JJ.JPG Prezydent Wrocławia nerwowo poprawia krawat. Spojrzenie na drzwi (fot. O.Wasilewska)
  • KK.JPG Za drzwiami (fot. O.Wasilewska)
  • KKKK.JPG Czy premier nas słyszy? (fot. O.Wasilewska)
  • PPP.JPG Doradca Ewy Kopacz, Sławomir Nitras wychodzi rozmawiać (fot. O.Wasilewska)
  • RR.JPG Dzieci z megafonem i listem do Ewy Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • RRRRR.JPG Przed budynkiem (fot. O.Wasilewska)
  • S.JPG Z transparentem przy szybie (fot. O.Wasilewska)
  • SS.JPG Sławomir Nitras (fot. O.Wasilewska)
  • TT.JPG VIP-y opuszczają budynek bocznym wejściem (fot. O.Wasilewska)
  • XX.JPG Oczekiwanie na Ewę Kopacz przenosi się pod boczne wejście. Tu zaparkowały rządowe limuzyny (fot. O.Wasilewska)
  • XXXXXXX.JPG
  • XXXXXXXXXX.JPG Policja obstawia teren (fot. O.Wasilewska)
  • XXXXXXXXXXX.JPG Przygotowanie wyjazdu Ewy Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • YY.JPG Rafał Dutkiewicz (fot. O.Wasilewska)
  • YYY.JPG Opiekunka Romów słucha Ewy Kopacz (fot. O.Wasilewska)
  • YYYYYY.JPG Premier słucha (fot. O.Wasilewska)
  • YYYYYYYYYYYYY3.JPG Oczekiwanie na Ewę Kopacz i członków rządu (fot. O.Wasilewska)
  • YYYYYYYYYYYYY4.JPG Czy jest szansa na rozmowę z Ewą Kopacz? (fot. O.Wasilewska)
  • YYYYYYYYYYYYY7.JPG Premier podczas spotkania z dziennikarzami tłumaczy jak ważne są dla niej rozmowy z ludźmi (fot. O.Wasilewska)
  • YYYYYYYYYYYYY8.JPG Bez czasu na spotkanie. Autokar z rządową delegacją żegnają okrzyki

– Będę wydawać pieniądze na to, żeby być bliżej obywateli i przybliżyć władzę do obywateli – powiedziała premier Ewa Kopacz pytana o koszty wyjazdowych posiedzeń rządu. I dodała, że gdyby nie wyjazdowe posiedzenia, Polacy nie mieliby szansy rozmawiać z premierem czy ministrem, „nawet kiedy temu premierowi chcą nawtykać”. Jak naprawdę wyglądała jej wizyta na Dolnym Śląsku?

 

Ludzie z pendolino
 

Poniedziałkowy poranek na dworcu Warszawa Centralna. Zgromadzeni na peronie dziennikarze oczekują przybycia premier Ewy Kopacz. Pora jest wczesna. W tłumie słychać utyskiwania tych, którzy nie zdążyli wypić porannej kawy. Gwar cichnie, gdy na schodach ruchomych pojawia się szefowa rządu. Sunie w dół, energicznym machaniem pozdrawiając podróżnych. Za nią równie majestatycznie, ale już bez machania, suną: wyraźnie zaspany wicepremier i szef MON, Tomasz Siemoniak, oraz rzecznik rządu, Cezary Tomczyk.

Wyjazd na Dolny Śląsk jest kolejną z serii podróży szefowej rządu. Pomysł? Być bliżej ludzi. – Wy, dziennikarze, sobie poszydzicie, ale najważniejsze są obrazki, które ludzie zobaczą w wieczornych wiadomościach. Premier poza swoją kancelarią, na ulicy. To zawsze działa – przyznaje współpracownik szefowej rządu, wcześniej pracujący z Donaldem Tuskiem. – Objazdowy cyrk – opisuje z kolei owo zjawisko jeden z członków PSL.

Rządową delegację i towarzyszących im pracowników zawiezie do Wrocławia pendolino. Zanim wjedzie na stację, Ewa Kopacz zgadza się odpowiedzieć na kilka pytań mediów. Dominują tematy bieżące.

Kopacz odpowiada. Szef MON trzyma się na uboczu. Towarzyszy mu, sącząca poranną kawę, minister infrastruktury i rozwoju, Maria Wasiak. Całą grupę bacznie obserwują pracownicy Biura Ochrony Rządu. Nieliczni z funkcjonariuszy mają na sobie garnitury. Większość dostała polecenie, by przywdziać strój swobodny. Mężczyzn w sportowym obuwiu i czasem mocno fantazyjnych koszulach spośród otoczenia wyróżniają wystające z uszu słuchawki. Gdy pociąg wjeżdża na stację, torują delegacji drogę do wejścia.

Ewa Kopacz, tuż przed wejściem do pociągu, głaszcze po głowie spotkane po drodze dziecko. Gwar. Zamieszanie. Wszyscy zajmują miejsca. Pociąg rusza ze stacji.

Na pasażerach obecność premier rządu, nie robi większego wrażenia. Burzliwą dyskusję wywołuje... brak dostępu do internetu. – Nie ma wi-fi? Masakra! – denerwuje się jeden z podróżnych. Konduktor tłumaczy, że nie ma, ale będzie. Już w tym roku.

Ewa Kopacz spędza kilka minut na swoim miejscu, po czym w obstawie BOR rusza do wagonu restauracyjnego. Zatrzymuje się przy losowo wybranych podróżnych. Mija grupę ubranych w drogie garnitury mężczyzn. – Grzecznościowy small talk. Strasznie tego nie lubię – mówi jeden z mężczyzn gdy delegacja znika w oddali. Większość pasażerów kwituje spotkanie słowami: „To miłe, to bardzo miłe”.

W wagonie restauracyjnym chwila dla mediów. Fotoreporterzy dostają szansę uwiecznienia Ewy Kopacz pijącej gorącą czekoladę i Tomasza Siemoniaka zamawiającego jajecznicę. Po kilku minutach zostają poproszeni o opuszczenie wagonu, bo Ewa Kopacz „potrzebuje chwili spokoju”.

Z szefową rządu zostaje dwójka zaproszonych na śniadanie pasażerów. Młodzi ludzie to mieszkańcy Wrocławia. Pracownicy branży informatycznej. Po spotkaniu tłumaczą, że Ewa Kopacz zaczepiła ich w drodze do Warsu. Rozmowa była miła. Padła propozycja, by kontynuować spotkanie w wagonie restauracyjnym. – Czekolada była dobra i nie musieliśmy płacić – tłumaczą wyraźnie zadowoleni podróżni. Na żart, czy oby nie są podstawieni, zarzekają się, że nie. – Że niby jesteśmy z wrocławskiej młodzieżówki PO?! Nie, nie, absolutnie nie – słyszymy. Zaproszeniem od premier byli „zupełnie zaskoczeni”.

Czy pociąg przygotowano na wizytę czwartej osoby w państwie? Obsługa pociągu zapewnia, że do ostatniej chwili nie miała najmniejszego pojęcia o tym, że dziś VIP-y będą na pokładzie. – Nie było specjalnych przygotowań, sprzątania. Nic z tych rzeczy – tłumaczą. Konduktor mówi, że o Ewie Kopacz na pokładzie dowiedział się rano... od maszynisty składu.

Na peronie we Wrocławiu pasażerów witają przedstawiciele lokalnego samorządu. Szeroko uśmiechnięci i wyprężeni czekają, aż szefowa rządu pojawi w drzwiach. Za nimi grupa protestujących z NSZZ „Solidarność”. Szykujących się do powitania samorządowców w wyścigu do szefowej rządu wyprzedza rudowłosa kobieta z obrazem pod pachą. Wręcza Ewie Kopacz olejny portret... Ewy Kopacz z pieskiem. Podziękowania. Pozowanie. Delegacja opuszcza peron. Naprzeciw przybyłym wybiega doradca premiera, Sławomir Nitras. Lekko zdyszany wita się z rzecznikiem rządu. Cała grupa udaje się do Wałbrzycha, gdzie Ewa Kopacz zje posiłek z dolnośląską rodziną.


Przystanek Wałbrzych

 

Poniedziałkowy poranek. Wałbrzych. Miasto robi ponure wrażenie. Mogłoby być piękne, ale jest skrajnie zaniedbane. Ulica Staszica. Za kilka godzin w tym miejscu ma się pojawić premier Ewa Kopacz, aby odwiedzić rodzinę mieszkającą w zrewitalizowanej kamienicy. Nietrudno tu trafić. Samochody BOR i Kancelarii Premiera rzucają się w oczy. Nietrudno również odgadnąć, który budynek będzie celem wizyty szefowej rządu. Na całej ulicy, wśród zaniedbanych i zniszczonych kamienic, są tylko dwie nowe. Które to mieszkanie ma odwiedzić Ewa Kopacz? – pytamy mieszkańców rudery stojącej naprzeciwko wyremontowanych domów.

 

O przyjeździe premier dowiedzieli się przed chwilą. – Do nas na pewno nie wpadnie. Do tamtej ładnej idzie – odpowiadają ze śmiechem. Bingo. To jedna z dwóch nowych kamienic. Mieszkają tam ludzie z różnych części Wałbrzycha, którzy spełnili surowe kryteria. Musieli mieć 1300 zł dochodu na głowę, stałe źródło zarobków od co najmniej 5 lat. Dodatkowo punktowana była również niepełnosprawność albo to, że ktoś oddał swoje większe mieszkanie miastu. – Niepotrzebne mi było dwa razy większe mieszkanie, więc się zgłosiłam. I zamieniłam tamto na to. Dostałam bardzo dużo punktów – opowiada kobieta, która jest sąsiadką bohaterki tego dnia. Sama bohaterka, mieszkająca na parterze, zajęta jest ostatnimi przygotowaniami. Kilka dni wcześniej zadzwonili do niej z Urzędu Miasta z pytaniem, czy zgodzi się gościć panią premier. Zgodziła się. Teraz wygląda przez okno. Wypatruje Ewy Kopacz gawędząc z zebranymi na chodniku sąsiadami. – Po tym wszystkim na miesiąc wyjeżdżam z miasta, bo znów będą gadać, że sobie coś załatwiłam. I to z samą Kopaczową.

 

– Wszyscy wciąż mówią, że ciągle sobie coś załatwiam – oznajmia i znika w mieszkaniu. Wszak zbliża się szefowa rządu z całym orszakiem. Osoby towarzyszące zostają na ulicy. Jeden z funkcjonariuszy BOR zabiera do środka trzy torby z prezentami.

 

– Nasz prezydent chce dostać kasę na postawienie czterech kolejnych takich kamienic – mówi jeden z gapiów, których z minuty na minutę przybywa. O Platformie wyrażają się niezbyt ciepło, podobnie jak o rządzie. Swojego prezydenta z PO są jednak gotowi nosić na rękach. Z entuzjazmem opowiadają, jak zmienił się Wałbrzych przez ostatnie lata. Co wybudowano, co wyremontowano. Pokazują nowe dachy. Pytają, czy byliśmy w odnowionym parku. – Wcześniejszy prezydent też był z Platformy, ale tamten twierdził, że nic się nie da zrobić. Drogi nie da się wyremontować, bo będą korki. A ten przyszedł i okazało się, że można. – opowiadają.

 

W tym czasie kończy się wizyta premier. Szefowa rządu wychodzi, ucina krótką pogawędkę z sąsiadami kobiety, którą przed chwilą odwiedziła, i wsiada do samochodu. Po drugiej stronie ulicy stoi całkiem spory tłumek mieszkańców z gorszych kamienic. – I już się zapakowali do limuzyn i już jadą. Nawet do nas nie podeszła – dyskutują między sobą. – Liczyliście na to? – pytam. – Tak, że chociaż się przywita, że zapyta, jak nam się żyje. A tu chodziło tylko o cyrk dla kamer – brzmi odpowiedź. Kolumna odjeżdża.

 

Wśród szczerze rozżalonych mieszkańców pojawia się jednak prezydent miasta. – Premier odjechała, ale prezydent zostaje – oznajmia Roman Szełemej i wita się ze wszystkimi zgromadzonymi.

 

Kilkanaście minut później rządowa kolumna podjeżdża pod odnowioną „Starą Kopalnię”. Muzeum jest dumą wałbrzyszan. Wygląda rzeczywiście imponująco.

 

Premier najpierw zwiedza wystawę maszyn górniczych, potem udaje się na krótkie spotkanie z dyrekcją. Kolejny punkt to konferencja prasowa. Kopacz obiecuje na niej ponad 70 milionów euro na rewitalizację Wałbrzycha. – Ponad rok temu, w tym samym miejscu, stał Tusk i też obiecywał miliony. Dokładnie 150 milionów złotych. Dziś Kopacz obiecała dwa razy więcej, tylko jak dzwonimy do ministerstwa i pytamy, kiedy te miliony trafią do miasta, to nikt nic nie wie – kwituje jeden z lokalnych dziennikarzy.

 

„Stara Kopalnia” to obowiązkowy punkt wizyt polityków Platformy. Poza Tuskiem, w tym samym miejscu miał swoją konferencję prasową Bronisław Komorowski. Podczas ostatniej kampanii prezydenckiej. – Tych (najważniejszych polityków PO) zawsze przywożą tutaj. Gdy do Wałbrzycha przyjechał Andrzej Duda, to poszedł na rynek. Uścisnął setki rąk. Rozmawiał, pytał. A platformersi zawsze w tej złotej klatce. Bo obrazek w kamerze ma być ładny. A potem szybko do samochodu i odjazd – opowiada reporter jednej z gazet.

 

Odjazd rzeczywiście zostaje zarządzony ekspresowo. Dziennikarze mediów ogólnopolskich, którzy towarzyszą szefowej rządu, udają się do busa. Następny przystanek to Głogów i spotkanie w KGHM. Spotkanie zamknięte. Z zarządem spółki. Potem tylko uścisk dłoni z robotnikami będącymi tłem dla konferencji prasowej, konferencja i do Wrocławia.

 

Spotkania przez szybę

 

Wrocław. Teatr Capitol. Zbliża się godzina dziewiętnasta. W budynku ma się pojawić Ewa Kopacz. Premier ma zaplanowane spotkanie ze znanymi wrocławianami. Przed teatrem, oprócz tradycyjnych krzykaczy skandujących „złodzieje”, pojawia się grupa około trzydziestu Romów i wspierających ich Polaków. Przynoszą transparent: „Europejska Stolica Wysiedleń. Wrocław 2015”. – Jak wyszliśmy do pracy, przyjechali i zburzyli dom, w którym mieszkało kilkanaście osób. Nasze rzeczy wywieźli na wysypisko śmieci – tłumaczą.

 

Zgromadzeni proszą o spotkanie z prezydentem miasta, Rafałem Dutkiewiczem, i szefową rządu. Chcą wręczyć list. Dutkiewicz listu nie przyjmuje. Ewa Kopacz wchodzi do teatru bocznym wejściem.

 

Przez dwie godziny protestujący stoją przed szklanymi drzwiami. Dzieci przykładają do szyby przyniesioną przez opiekunów petycję. – Ale wstyd. I to ta kobieta ma wypisane na bilbordach hasło: „słucham, rozumiem, pomagam” – rzuca ktoś w tłumie.

 

 

Bezcenne rozmowy

 

Wtorek. Wyjazdowe posiedzenie rządu w budynku Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Przed wejściem tłum czekających na rozmowę z szefową rządu. Mężczyzna z organizacji walczącej o prawa ojców chwali się, że spotkanie właśnie we Wrocławiu obiecał mu sam minister sprawiedliwości, Borys Budka. Ministrowie i szefowa rządu wchodzą do budynku nie rozmawiając z nikim. Wewnątrz jest minister Budka. Schodzi na chwilę rozmowy. Do dziennikarzy.

Posiedzenie rządu trwa nieco ponad godzinę. Potem czas dla mediów. Z sali pada pytanie o koszt tych rządowych wypadów w teren. Premier bez wahania odpowiada, że to nie ma znaczenia, bo za możliwość rozmowy z ludźmi, gotowa jest zapłacić znacznie więcej.

Ewa Kopacz opuszcza budynek, uprzedzając wcześniej że musi się śpieszyć, bo pociąg nie będzie czekać. Przed wejściem do Urzędu Wojewódzkiego zostaje zdezorientowana grupa ludzi.

Część to klasyczni krzykacze. Ale są też inni. Grupa pracowników sanepidu z petycją, którą chcieli wręczyć szefowej rządu. Ojcowie z akcji dobrytata.pl. Mieszańcy Wrocławia, którzy przyszli opowiedzieć o problemach albo wręczyć listy. Rządowy autokar jednak szybko odjeżdża.

Tagi: kopacz, siemoniak, dutkiewicz, wrocław, posiedzenie rządu, pendolino

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone