18 Listopada 2015

Polityka
MiA.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Michał Majewski

Drogowy pirat zajmie się w rządzie drogami?

  • jerzy-szmit-pis.jpg Olsztyn, 03.09.2011. Prezentacja kandytatów Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu i Senatu. Nz. przewodniczący PiS w województwie warmińsko-mazurskim Jerzy Szmit. PAP/Adrian Starus

Blisko stanowiska wiceministra infrastruktury, odpowiedzialnego za drogi, jest były poseł PiS-u, Jerzy Szmit, któremu policja dwa razy odbierała prawo jazdy za drogowe ekscesy. 

 

 

Wniosek o powołanie Jerzego Szmita na wiceministra infrastruktury jest już na biurku Beaty Szydło – dowiedzieliśmy się od kilku polityków PiS. 

– Nie ma jeszcze podpisów pani premier na dokumentach o nominacjach. Gdy będą, będziemy komentować – powiedział nam Andrzej Adamczyk, nowy minister infrastruktury. Sam Szmit też uchyla się od odpowiedzi, ale nie zaprzecza, że idzie do ministerstwa. – To nie są moje decyzje – mówi. 

 

Szmit i dużo punktów

 

Szmit, lider PiS na Warmii i Mazurach, miał w ostatnich miesiącach fatalną passę. Finał był taki, że polityk nie znalazł się na listach wyborczych. Teraz ma się odnaleźć w ministerstwie i odpowiadać za sprawy dróg i bezpieczeństwo na nich. Szmit znany jest z tego, że na drogach ma „ciężką nogę”. Policja już dwa razy odbierała mu prawo jazdy. Ostatni raz latem tego roku. Polityk wyprzedzał na podwójnej ciągłej na krajowej „siódemce” niedaleko Nidzicy. Po sprawdzeniu przez policjantów okazało się, że kierowca ma już 25 punktów karnych. – W związku z tym poseł został poinformowany, że nie może kontynuować jazdy – mówił PAP Krzysztof Kunicki, zastępca komendanta policji w Nidzicy. Szmita wysłano na ponowny egzamin. Poseł stracił prawo jazdy już w 2009 roku po uzbieraniu kompletu punktów karnych. Rok później sąd w Mrągowie ukarał go za zbyt szybką jazdę w miejscowości Sorkwity na krajowej „szesnastce”. – Teraz będę musiał przesiąść się na autobusy. Jak w Olsztynie będą już tramwaje, to będę jeździł tramwajami – komentował szef lokalnego PiS po ostatniej utracie prawa jazdy. 

 

IPad i monitoring

            

Drogowe ekscesy to jednak nie wszystko. Szmit miał ostatnio inne kłopoty. W sierpniu „Fakt” wyciągnął prawicowemu politykowi obyczajową historię z życia osobistego. Gazeta dowodziła, że polityk, który głosi rodzinne wartości, sam jest daleki od ich respektowania. To nie koniec. We wrześniu wyszła na jaw kolejna sprawa. Podczas posiedzenia jednej z podkomisji sejmowych Szmit podszedł do stolika i zabrał iPada, który nie należał do niego. Zdarzenie zostało wychwycone przez monitoring. Szmit tłumaczył, że zrobił to omyłkowo, gdyż posłowie i sejmowi urzędnicy korzystają z podobnych tabletów.   

Efekt wszystkich wydarzeń był taki, że lider partii w regionie wypadł z list wyborczych. 

Podczas ich układania Szmit miał wziąć „jedynkę”, ale okazało się, że to miejsce przypadło Iwonie Arent, również parlamentarzystce PiS z Olsztyna. Szmit znalazł się na ostatnim miejscu. Ale w ostatecznym rozdaniu w ogóle z listy wypadł. Oficjalnie twierdził, że sam zrezygnował z udziału w wyborach. A nieoficjalnie mówiono, że przez wspomniane sytuacje popadł w niełaskę kierownictwa partii.

 

Szmit zapowiada powrót

 

W zeszłym tygodniu Szmit tłumaczył dziennikarzom, że dostał niedawno pismo z prezydium Sejmu. Pismo, z którego ma wynikać, że jego tłumaczenia związane z zabraniem iPada zostały zaakceptowane. – Tym samym sprawa incydentu jest definitywnie zakończona – mówił były poseł. Przed tygodniem olsztyńska „Gazeta Wyborcza” pisała, że Jerzy Szmit odzyskał dawny wigor i cytowała jego tajemniczą wypowiedź: „Wiadomości o mojej politycznej śmierci były przedwczesne, o czym opinia publiczna już niedługo się przekona”. Najwyraźniej chodziło mu właśnie o przejście na ministerialną posadę. Pytanie jeszcze tylko, czy Beata Szydło tę nominację zaakceptuje?

Tagi: drogi, punkty, adamczyk, szydło, szmit, PiS, agnieszka burzyńska, michał majewski, agnieszka burzyńska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone