25 Maja 2015

Polityka
DSC1066.jpg
autor: Olga Wasilewska

Co dalej z Komorowskim? „Trochę się go potrzyma, a potem do Senatu”

  • DSC0184 (2).JPG
  • DSC0060.JPG
  • DSC0086.JPG
  • DSC0005.JPG
  • DSC0015.JPG
  • DSC0036.JPG
  • DSC0023.JPG
  • DSC0041.JPG
  • DSC0088.JPG
  • DSC0222.JPG
  • DSC0234.JPG
  • DSC0251.JPG
  • DSC0254.JPG
  • DSC0261.JPG
  • DSC0267.JPG
  • DSC0281.JPG
  • DSC0286.JPG
  • DSC0293.JPG
  • DSC0295.JPG

Za granicę go nie wyślemy, języków nie zna. Wykłady, jak Kwaśniewski? Kto go będzie słuchał? Co z nim zrobić? – zastanawiają się nad losem przegranego prezydenta jego partyjni koledzy.

 

Ogólne zawodzenie. –Jak mogło do tego dojść? I to tak nagle? Żeby jeszcze jakiś kataklizm... a tu nic. Dlaczego? – szepcą między sobą, zbici w niewielkie grupki, przybyli na wieczór wyborczy walczącego o reelekcję Bronisława Komorowskiego. Pytania: „Gdzie popełniliśmy błąd?”, „Jak to się stało, że ludzie kupili Dudę?” mieszają się z utyskiwaniem na nieudolną kampanię własnego ugrupowania. Dostaje się głównie kancelarii prezydenta. – Ci od Bronka nie chcieli współpracy ze sztabem. Mieli własne pomysły i wyszło jak wyszło – tłumaczy koledze jeden z posłów Platformy Obywatelskiej. Atmosfera jak na stypie.

 

Co znamienne, wciąż trwa cisza wyborcza. Pierwsze wyniki zostaną podane do wiadomości publicznej dopiero za godzinę. Ale tak naprawdę wszyscy już je  znają.

 

Wśród zgromadzonych, niewiele znanych twarzy. – Dwa tygodnie temu przyszli po zwycięstwo, a potem musieli stać i świecić oczami. Mają traumę po pierwszym wieczorze wyborczym – tłumaczy jeden z tych, którzy mimo wszystko przyszli.

Krążę wśród zgromadzonych. Ciasteczka i kawa. Narzekania na catering. – Ogłoszą wyniki i wszyscy się zmyją. Co byśmy zrobili z tym całym żarciem? – tłumaczy skromne zaopatrzenie jeden z organizatorów. Obok poseł PO rozmawia z kolegą. – A temu, co tak wesoło?! Ja na jego miejscu bym się tak nie szczerzył – słyszę. Szukam wzrokiem osoby, na którą patrzą. To Szymon Milczanowski, jeden z twórców kampanii. Bryluje wśród zaprzyjaźnionych dziennikarzy, z uśmiechem od ucha do ucha. Wyraźnie odstaje od reszty.

 

Przy stoliku obok jeden z przybyłych szuka pracy. Nie dla siebie, dla prezydenta. – Co my z nim zrobimy? – pyta kolegę, znanego parlamentarzystę PO. –A co z nim można zrobić? – zastanawia się tamten. – Nie wiem. Parę miesięcy trzeba będzie go potrzymać, powiedzieć, że odpoczywa w Budzie Ruskiej, czy coś. A potem? Potem do Senatu – wymyśla na szybko strategię. – Bronek do senatu? – dopytuje pierwszy. – Co innego zostało? Za granicę go nie wyślemy, języków nie zna. Wykłady, jak Kwaśniewski? Kto go będzie słuchał? Co z nim zrobić?

 

Pytania zawisają w próżni.

 

Do końca ciszy wyborczej jeszcze pół godziny. Większość gości opuści lokal zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów. W pośpiechu nie zauważą nawet, że poza ciastkami czeka, gotowy do pokrojenia, wielki tort z wizerunkiem przyszłego senatora, Bronisława Komorowskiego.

Tagi: bronisław komorowski, wybory prezydenckie, senat, wieczór wyborczy, platforma

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone