23 Czerwca 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Bunt w Polskim Stronnictwie Ludowym

  • pap201506200F3.jpg Warszawa, 20.06.2015. Europoseł Jarosław Kalinowski, podczas głosowania na obradach Rady Naczelnej PSL, 20 bm. w Warszawie. Podczas sobotniej Rady Naczelnej PSL nie było głosowania nad odwołaniem prezesa partii Janusza Piechocińskiego. (mr) PAP/Tomasz Gze

– Gdyby głosowanie było tajne, dziś szefem PSL byłby Kosiniak-Kamysz. A tak ludzie się wystraszyli. Ponad 20 osób w ogóle nie zagłosowało – mówi jeden z ludowców, zwolennik zmiany przywództwa w Stronnictwie. Plan opracowany został przez Waldemara Pawlaka. – Władek (Kosiniak-Kamysz) zgodził się na ewentualne przejęcie funkcji szefa, ale bez entuzjazmu. Dla niego to komplikacje. Bycie ministrem pracy, wicepremierem i jednocześnie prowadzenie kampanii przy słabych notowaniach to żaden cymes – komentuje poseł PSL.

 

Sobota. 21 czerwca. Rada Naczelna PSL. Nieznany szerzej polityk stronnictwa, Tadeusz Jakubowski, zgłasza wniosek wprowadzenia do porządku obrad punktu obejmującego odwołanie obecnego szefa ludowców. Do przegłosowania potrzebna jest zwykła większość. Zaczyna się dyskusja. Pada postulat utajnienia głosowania, zgłoszony przez Jarosława Kalinowskiego, który argumentuje, że wprowadzenie wniosku do porządku obrad jest de facto głosowaniem personalnym i nie powinno być jawne. Kalinowskiemu nie udaje się przeforsować takiego rozwiązania.

 

– Jeszcze w piątek wszystko wydawało się policzone. Mieliśmy tak zwaną większą połowę, ale jak rozpoczęła się dyskusja, to stało się jasne, że wniosek nie przejdzie. Widać było, że zwolennicy takiego scenariusza wycofują się. Nie doceniliśmy Janusza (Piechocińskiego). Obdzwonił wszystkich działaczy – relacjonuje polityk PSL. – Szkoda, bo to wyjątkowo nieudany prezes – dodaje inny.

 

Lista zarzutów wobec Piechocińskiego jest bardzo długa. – To, że Tusk ogrywał Janusza na każdym kroku, że go ośmieszał i poniżał, to jeszcze można zrozumieć. Donald to wytrawny gracz. Ale to, że ogrywa go Ewa Kopacz i nawet nie jest świadoma tego, że go ograła, to już za dużo – kwituje jeden z najważniejszych polityków PSL. Przykład? Ostatnia rekonstrukcja rządu. Kopacz, aby odwołać zastępcę Piechocińskiego, Tomasza Tomczykiewicza, potrzebowała wniosku ministra gospodarki czyli Piechocińskiego. Szef ludowców w zamian mógł zażądać powołania wiceministrów z PSL, którzy od kilku miesięcy nie mogą doczekać się nominacji. – Waldek (Pawlak) by tak zrobił. A Janusz podpisał wszystko bez żadnej walki, choć Kopacz pewnie poszłaby mu na rękę – irytuje się jeden z działaczy.

 

Buntownicy przyznają jednocześnie, że cała akcja była nie najlepiej przeprowadzona. Wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punktu o mocy rażenia bomby atomowej powinien zgłosić któryś z najpopularniejszych polityków Stronnictwa, a nie mało znany działacz. – Nie obawiacie się zemsty? – pytam. – Do wyborów nic nam zrobić nie może. Jak spróbuje, to będzie miał poważne kłopoty. A po wyborach? Jak osiągnie dobry wynik, to wyciągnie kartkę z nazwiskami zdrajców i zetnie głowy. A jeśli wynik będzie słaby, na co się zanosi, to prezesem będzie Władek Kosiniak-Kamysz. Co się odwlecze, to nie uciecze – podsumowuje mój rozmówca.

 

Tagi: PSL, piechociński, kosiniak-kamysz, zmiana

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone