18 Czerwca 2015

Polityka
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Bohater z Iraku szefem ochrony Dudy

  • DSC0022.JPG

Bartosz Hebda, BOR-owiec, 8 lat temu ranny w zamachu na polskiego ambasadora w Iraku, został szefem ochrony Andrzeja Dudy, prezydenta elekta. 

 

BOR przejął ochronę Andrzeja Dudy pod koniec zeszłego tygodnia. Do tamtej pory prezydenta elekta chronili byli funkcjonariusze GROM i BOR, polecani przez generała Romana Polko.

 

Zwyczajowo nowo wybraną głowę państwa powinni chronić funkcjonariusze BOR. Tym razem tak jednak nie było. – To wyglądało na brak zaufania ze strony otoczenia Dudy. Zapewne bali się, że BOR-owcy, podlegli w końcu MSW, mogą przekazywać do rządu jakieś wiadomości o posunięciach elekta – mówi rozmówca z Biura.

 

Za kulisami toczyła się dość ciekawa gra. Jarosław Zieliński, poseł PiS, prowadził rozmowy z wiceministrem spraw wewnętrznych Grzegorzem Karpińskim. PiS chciało, by do BOR-u w trybie pilnym powrócił Andrzej Pawlikowski, który kierował Biurem za rządów Jarosława Kaczyńskiego. – Chodziło o to, żeby Pawlikowski mógł zająć się w Biurze przygotowaniem ochrony dla Andrzeja Dudy. Tyle że MSW nie zgodziło się na ten powrót – opowiada poseł Zieliński. 

 

Jeden z funkcjonariuszy Biura mówi: – To byłoby niepoważne. Pawlikowski, który jest przecież emerytem i byłym szefem BOR, chciał być szefem ochrony prezydenta. 

 

Andrzej Pawlikowski w Biurze służył kilkanaście lat. Po przejęciu władzy przez PO przeszedł do CBA, kierowanego wówczas jeszcze przez Mariusza Kamińskiego. W ostatnich latach ostro krytykował kierownictwo BOR, mówił o koniecznej reformie Biura i nie ukrywa swego poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości. – Nie miałem być szefem osobistej ochrony Andrzeja Dudy. Pomysł był taki, bym w ramach BOR został koordynatorem, który zająłby się ochroną głowy państwa. MSW nie przystało na ten pomysł – mówi nam Pawlikowski.

 

– Pan się szykuje do powrotu do BOR-u? – pytamy pułkownika.

 

– Zobaczymy, jaki będzie wynik jesiennych wyborów – uśmiecha się Pawlikowski.

 

Ostatecznie jednak Biuro pod koniec zeszłego tygodnia przejęło opiekę nad prezydentem-elektem. Szefem ochrony Dudy został Bartosz Hebda. Oficer jest chwalony przez byłych i obecnych BOR-owców. Hebda został ranny w 2007 roku w zamachu na Edwarda Pietrzyka, polskiego ambasadora w Iraku. – Zachował się jak bohater, zasłaniał Pietrzyka własną piersią i dzięki temu ambasador przeżył ostrzał – opowiada Pawlikowski. 

 

Rozmówca z Biura: – Hebda? Wzorowa kariera. Jeden z najlepszych w BOR. Służba w rejonach działań wojennych. Krótko pracował z Grzegorzem Schetyną, gdy ten był marszałkiem Sejmu. Ostatnio zajmował się obsługą delegacji zagranicznych, które odwiedzają Polskę. 

 

Grupa, która ochrania Dudę, to w sumie kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Są wśród nich również BOR-owcy, którzy współpracowali z prezydentem Komorowskim. 

 

Co się stało, że prezydent-elekt w końcu przyjął ochronę, choć zwlekał z tym przez trzy tygodnie? 

 

Były BOR-owiec: – Ktoś chyba w końcu policzył koszty. Wynajęcie ochrony byłych GROM-owców i BOR-owców kosztuje, a za BOR się nie płaci.

Tagi: Duda, prezydent, BOR, GROM, ochrona, prezydent elekt, Andrzej Duda, Irak

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone