27 Października 2015

Polityka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Awantura w PO

  • ewa-kopacz.jpg Warszawa, 27.10.2015. Premier Ewa Kopacz w drodze na posiedzenie zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej. PAP/Paweł Supernak

Szykuje się gigantyczna awantura w Platformie Obywatelskiej. Ewa Kopacz przedstawiła w mediach zupełnie inny plan niż ten uzgodniony z zarządem partii. – Oszukała – mówią partyjni baronowie. Niektórzy dodają: – Jeśli chce otwartej wojny, to będzie ją miała.

 

 

O co chodzi? O słowa Ewy Kopacz po spotkaniu zarządu Platformy. Premier wyszła do dziennikarzy i oświadczyła, że wewnętrzne wybory w PO odbędą się na każdym szczeblu. Począwszy od kół, po wybór przewodniczącego. Kłopot w tym, że uzgodnienia z partyjnymi kolegami ograniczały się jedynie do jednego etapu, czyli wyboru szefa PO. O strukturach lokalnych nie było mowy. – Pewnie Grabarczyk (Cezary Grabarczyk) jej to podpowiedział. Tylko on ją popiera. Ale my przygotujemy własny kalendarz wyborów. Ewa nie ma poparcia w zarządzie partii – mówi jeden z baronów.

 

Rzeczywiście, poparcie dla obecnej przewodniczącej nie wygląda dobrze. Baronowie zorganizowali się w grupę dysponującą większością potrzebną do przegłosowania każdej decyzji przewodniczącej.

 

Partyjne rozliczenia za zamkniętymi drzwiami zarządu zaczął Radosław Sikorski. – Europejskie standardy są takie, że lider po porażce poddaje się weryfikacji – stwierdził. Wsparli go Jacek Rostowski i Tomasz Tomczykiewicz. Ewy Kopacz delikatnie próbowali bronić Bożenna Bukiewicz, Jacek Protasiewicz i Tomasz Siemoniak. Ten ostatni za obronę szefowej został automatycznie skreślony przez baronów i nie zyska ich poparcia, gdyby chciał powalczyć o przywództwo w PO. Gdy okazało się, że zwolennicy szybkiego pozbycia się obecnej przewodniczącej mają większość, zarządzono przerwę.

 

Po przerwie Kopacz zgodziła się na zorganizowanie Rady Krajowej i ogłoszenie kalendarza wyborczego. Moi rozmówcy przekonują, że umówili się na to, iż wybory przewodniczącego odbędą się najpóźniej w styczniu. Baronowie chcą postawić na partyjną młodzież. – Niech wystartuje czterech, pięciu młodych i zobaczymy, kto porwie doły. Ten, kto porwie doły, dostanie nasze poparcie – mówi jeden z polityków. Niektórzy stawiają na Borysa Budkę twierdzą, że będą starali się namówić Grzegorza Schetynę do wycofania się ze startu w wyborach. – Ewa, jak chce kandydować, niech kandyduje. Każdy może. Naszego poparcia nie dostanie – oświadcza twardo kilku baronów.

 

Szefowie regionów są wściekli na premier za ułożenie list do Sejmu i strącenie ich z jedynek. – Litości nie będzie. Jak wojna to wojna – podsumowuje jeden z obecnych na zarządzie.

Tagi: PO, ewa kopacz, zarząd, awantura, cezary grabarczyk, baroni, agnieszka burzyńska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone