28 Października 2016

Nasze śledztwa
autor: Łukasz Pawelski

Układ w Instytucie Techniki Budowlanej

  • ITB-Tomasz-Zuchowski.jpg

Na jaw wychodzą coraz to nowe okoliczności, które jeszcze bardziej kompromitują dr inż. Pawła Sulika oraz resztę towarzystwa wzajemnej adoracji w ITB. Działalność dziennikarzy „Gazety Finansowej” do tego stopnia bulwersuje dyrekcję ITB, że ta postanowiła nie odpowiadać na coraz to bardziej krępujące pytania. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa z pytaniami odsyła nas do ITB. Wygląda na to, że nikt nie kontroluje ITB ani nie potrafi zaprowadzić tam porządku. Resort kierowany przez Andrzeja Adamczyka, który będzie odpowiedzialny za realizację programu mieszkaniowego „Mieszkanie plus”, umywa ręce. Skala nadużyć przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.

 

Delegacja, której nie było.

Dr inż. Paweł Sulik aktywnie współpracował z Centrum Promocji i Jakości Stali CPJS sp. z o.o.. Do 27 września 2016 roku zasiadał wraz z profesorem Leonardem Runkiewiczem w Komitecie doradczym CPJS sp. z o.o.. ITB utrzymuje, że było to uzasadnione decyzją kierownictwa ITB. Panowie mieli pracować na rzecz prywatnego podmiotu w ramach swoich obowiązków pracowniczych. Wszystko ułożyłoby się w piękną całość gdyby nie fakt, że za posiedzenia Komitetu Doradczego CPJS sp. z o.o., dr inż. Paweł Sulik oraz prof. Leonard Runkiewicz otrzymywali wynagrodzenie od tego prywatnego podmiotu. Przypomnijmy CPJS sp. z o.o. reprezentuje interesy największych producentów stali w Polsce. Skoro dr inż. Paweł Sulik pracował dla CPJS sp. z o.o. w ramach obowiązków pracowniczych w ITB to, dlaczego otrzymywał wynagrodzenie właśnie od CPJS sp. z o.o., a nie od samego ITB? Na to pytanie Dyrekcja ITB nie raczyła odpowiedzieć.

ITB stanowczo twierdzi, że dr inż. Paweł Sulik zanim zasiadł w Komitecie Doradczym CPJS sp. z o.o. był oficjalnie delegowany przez kierownictwo ITB. Na dowód tego pełnomocnik ITB przedstawił jedynie treść wiadomości email skierowanej do CPJS sp. z o.o.. Jej adresatem jest były Dyrektor ITB Marek Kaproń. Wiadomość została wysłana 25 października 2010 roku o godzinie 11:49 na adres skrzynki mailowej dyrektor CPJS sp. z o.o.. W mailu tym Pan dyrektor składa rezygnację z członkostwa w Komitecie Doradczym. Jednocześnie zwraca się słowami „Pozwalam sobie przedstawić propozycję powołania na moje miejsce dr inż. Pawła Sulika – Kierownika Zakładu Konstrukcji i Elementów Budowlanych w ITB.”. Według przedstawicieli ITB mail ten był oficjalnym aktem delegowania Pawła Sulika do prac w CPJS sp. z o.o.. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mail ten nie tylko nie był aktem delegowania do prac w CPJS sp. z o.o., ale sugeruje na to, że to CPJS sp. z o.o. decydowało o tym kto zostanie powołany do prac w Komitecie Doradczym.

 

Działalność gospodarcza, której nie było.

Dyrekcja ITB utrzymuje, że pracownicy Instytutu w tym dr inż. Paweł Sulik nie prowadzą lub nie prowadzili działalności, która stanowiłaby działalność konkurencyjną wobec instytutu. I tu jest mały problem. Według ustaleń dziennikarzy „Gazety Finansowej" Paweł Sulik do dnia 20 grudnia 2015 roku prowadził działalność gospodarczą pod nazwą BTU Paweł Sulik. Działalność ta była zarejestrowana pod adresem ul. Żwirowa 4, 05-070 w podwarszawskim Sulejówku. Działalność ta była prowadzona nieprzerwanie od 1 października 1994 roku, a więc nakładała się na okres pracy Pawła Sulika w ITB. Jak wynika z ogólnodostępnych danych. Przedmiotem działalności firmy dr inż. Pawła Sulika była: „działalność w zakresie inżynierii i związane z nią doradztwo techniczne”. W sposób zastanawiający przedmiot działalności pokrywa się z zadaniami ITB. Mimo to dyrekcja ITB nie widzi problemu i twierdzi, że według jej wiedzy działalność gospodarcza dr inż. Pawła Sulika nie stanowiła działalności konkurencyjnej względem ITB. Sam zainteresowany miał zgłaszać prowadzenie działalności gospodarczej władzom ITB.

Problem w tym, że pracownik ITB nie ma prawa prowadzić działalności gospodarczej, która stanowiłaby działalność konkurencyjną. Co więcej nawet prowadzenie działalności gospodarczej, która nie stanowiłaby działalności konkurencyjnej wymaga zgody dyrekcji ITB. Prowadzenie jakiejkolwiek działalności gospodarczej bez zgody dyrekcji powinno skutkować dyscyplinarnym zwolnieniem takiego pracownika ITB. Tym bardziej, jeżeli prowadził on działalność konkurencyjną. ITB Zapytany o fakt prowadzenia działalności przez dr inż. Pawła Sulika potwierdził, że otrzymał od niego taką informację. Poproszony o przedstawienie zgody na wykonywanie takiej działalności ITB nabrał wody w usta i odmówił udzielenie odpowiedzi zasłaniając się wątpliwościami, co do tego czy dziennikarze „Gazety Finansowej” są dziennikarzami.

 

Zgoda, której nie było?

Dr inż. Paweł Sulik jest pracownikiem ITB, ale również Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Nie jest tajemnicą, że to on jest swego rodzaju pomostem pomiędzy ITB a SGSP. Nie bez powodu podczas podpisania porozumienia o wzajemnej współpracy pomiędzy tymi oba podmiotami dr. Inż. Paweł Sulik brał udział w „ceremonii”. Żeby zrozumieć jak niebezpieczny jest to związek trzeba podkreślić, że ITB wydaje certyfikaty na materiały budowalne. Laboratorium ognioodporności kierowane przez dr inż. Pawła Sulika bierze udział w wydawaniu certyfikatów ognioodporności danych materiałów. Następnie są one oceniane przez specjalistów straży pożarnej kształconych przez SGSP. Jednak według obu tych instytucji ich związki to nic zdrożnego.

Dr. Inż. Paweł Sulik, jako pracownik ITB musiał uzyskać zgodę na zatrudnienie także w Szkole Głównej Służby Pożarniczej i to uprzednią. Nawet, jeśli uzyskał tą zgodę dzień po tym jak rozpoczął pracę w SGSP powinno to skutkować jego zwolnieniem dyscyplinarnym. W tej sprawie także zwróciliśmy z prośbą o przedstawienie zgody na zatrudnienie kierownika ITB w SGSP. Jednak podobnie jak w innych przypadkach zostaliśmy zbyci.

 

Szkolenia, których nie było.

ITB prowadzi szeroką akcję szkoleń wśród prywatnym przedsiębiorców. Wszystko oczywiście w imię szerzenia wiedzy i rozwoju budownictwa w Polsce. Tylko trudno oprzeć się wrażeniu, że szkolenia te są w istocie zakamuflowanymi łapówkami. Przykładem jest szkolenie, w którym brał udział dr inż. Paweł Sulik. Szkolenie pod nazwą seminarium było organizowane przez firmę Aliplast z Lublina i było zatytułowanie „okna, drzwi i fasady – zasady dopuszczenia do obrotu i stosowania. Szkolenie odbyło się 26 stycznia 2011 roku. Niecałe 5 miesięcy później ITB wydaje klasyfikację nr 0893/11/R19NK-01 dla firmy Aliplast sp. z o.o.. Klasyfikacja stwierdza, że produkty tej firmy spełniają normy klasyfikacyjne. Badanie było prowadzone w zakładzie Konstrukcji i Elementów Budowalnych ITB, którym kieruje dr inż. Paweł Sulik. Oczywiście pod klasyfikacją podpisuje się… dr. Inż. Paweł Sulik. ITB odpowie „no tak, ale on jest kierownikiem i wszystko musi, jako kierownik podpisywać”. Jest jeden problem osobą odpowiedzialną za badania była mgr inż. Marzena Jakimowicz, która razem z Pawłem Sulikiem miała być prowadzącym szkolenie w firmie Aliplast sp. z o.o. w Lublinie. 

Dziennikarzom „Gazety Finansowej” udało się dotrzeć do dziesiątek takich szkoleń. Oczywiście nie drogą oficjalną. ITB poproszony o przedstawienie listy szkoleń, w których z ramienia ITB brał udział dr inż. Paweł Sulik nie odpowiedziało na prośbę. Dlaczego instytucja, która odpowiada, za jakość materiałów budowlanych w Polsce tak bardzo boi się transparentności swoich działań?

 

Układ, którego nie ma.

Można by spytać, dlaczego Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa toleruje taką patologię, która przecież uderza w wizerunek ITB. Nasi rozmówcy związani z sektorem budowlanym oraz z wewnątrz ITB przyznają, że ITB oplata sieć wzajemnych powiązań. W Polsce trudno o budowlańca a co dopiero takiego z doktoratem. Jest to niezwykle małe środowisko. Wszyscy się znają. Co więcej wszyscy cyklicznie biorą udział w imprezach branżowych.

Bohaterowie opowieści o ITB zasiadali w wspólnych panelach dyskusyjnych z firmami, które otrzymywały certyfikaty od ITB. Według osób, do których udało nam się dotrzeć środowisko ITB jest silnie scementowane. Każdy z muszkieterów ITB wie, że upadek jednego jest rozpadem całego układu. Dlatego skompromitowany dyrektor ITB Jan Bobrowicz mógł liczyć na pomoc kolegów i dalej został w ITB. Jan Bobrowicz, bo o nim mowa, został odwołany ze swojego stanowiska w dniu 14 lipca 2014 roku powodem odwołania były najprawdopodobniej nieprawidłowości w procesie certyfikacji. Wiadomo, że decyzja o odwołaniu została uzasadniona działaniami podejmowanymi przez dyrektora Bobrowicza, niezgodnymi z zasadami praworządności, rzetelności i gospodarności w czasie zajmowania stanowiska. Oczywiście dla każdego innego urzędnika takie odwołanie oznaczałoby wilczy bilet w sektorze budżetowym. Tymczasem Jan Bobrowicz niemal natychmiast wypłynął, jako członek Rady Naukowej ITB. Dziwnym trafem ITB ze swojej oficjalnej strony zdjęło te informacje. Do 2019 roku dr inż. Jan Bobrowicz razem z dr inż. Pawłem Sulikiem czy prof. Leonardem Runkiewiczem zasiadają w Radzie Naukowej ITB – czyli Układ się zamyka. Oczywiście Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa w osobie wiceministra Tomasza Żuchowskiego wie o tym fakcie, ze skompromitowany dyrektor jest obecnie członkiem Rady Naukowej, czyli jednego z oficjalnych organów ITB.

 

Nadzór, którego nie ma… i nie będzie.

Dlaczego Ministerstwo toleruje taką skalę patologii w Instytucie. Pracownicy ITB, którym udało nam się dotrzeć potwierdzają, że obecny dyrektor ITB Marcin Kruk stara się utrzymać jak najbliższe kontakty z wiceministrem Tomaszem Żuchowskim. Cichą tajemnicą jest, że pod Pana wiceministra podlegają jeszcze inne instytuty, które nie koniecznie darzą go uznaniem i stosują się do jego poleceń. Pan wiceminister najmniej kłopotów personalnych ma właśnie z obecnym dyrektorem ITB Marcinem Krukiem. To też nie widzi powodu się go czepiać. Zresztą Pan minister obecnie ma na głowie opracowywanie nowego prawa budowlanego i z niechęcią wdałby się w kontrolę ITB. Po pierwsze to nudne zadanie, po drugie jak przyznaje w kuluarowych rozmowach Pan Minister, nie ma do tego środków. Sam fakt, że dziennikarze „Gazety Finansowej” poruszają temat ITB i tak dla Pana Ministra jest kłopotem. Jednak nie takie rzeczy tłumaczono przełożonym.

Pan Minister wielokrotnie bywał na imprezach organizowanych przez ITB. Ba nawet zaliczał wspólne imprezy, na których razem z naszymi bohaterami prowadził panele dyskusyjne. Nawet pisuje do tych samych czasopism, co dr inż. Paweł Sulik. Pan Minister doskonale wie, w jakim świetle stawia go postępowanie pracowników ITB, z którymi tak chętnie się afiszuje. Cóż dopiero oficjalny dokument urzędowy, do którego dotarła „Gazeta Finansowa” a z którego wynika, że obecny członek Rady Naukowej został odwołany ze stanowiska dyrektora za machloje przy procesie certyfikacji. Dlatego zwróciliśmy się do Pana Ministra z pytaniem czy nie obawia się, że jego znajomość z pracownikami ITB posłuży do uzasadnienia tezy „Wiceminister Tomasz Żuchowski broni swoich skompromitowanych podwładnych. Ich wzajemne znajomości mogły mieć wpływ na zatuszowanie afery w ITB.”. Pan Minister nie raczył udzielić odpowiedzi. Niestety jego bierność prowadzi do wniosku, że ITB stało się prywatnym folwarkiem w którym są załatwiane miliardowe interesy. Zupełnie po cichu bez kontroli i nadzoru Ministerstwa.

 

Obsługa prawna, która jest… i która będzie.

Od lat przetarg na obsługę prawną wygrywa jedna i ta sama kancelaria. Kancelaria, która wygrywa notorycznie przetarg na obsługę prawną ITB to kancelaria, która zatrudnia mec. Grzegorza Wlazło. Pan mecenas do nie tak dawna był społecznym doradcą wiceministra finansów Adama Szejnfelda. Obecnie europosła, który słynie z kwiecistych wypowiedzi i krytyki rządów Prawa i Sprawiedliwości zawsze i wszędzie gdzie to możliwe. I tak dochodzi do dziwnej sytuacji, w której to jednostka oficjalnie podlegająca pod nadzór ministra w Rządzie PiS, jest broniona przez urzędników Ministerstwa oraz reprezentowana przez jednego z najbliższych współpracowników Ministra w Rządzie PO-PSL. Ciekawe tylko co na to premier Beata Szydło?

 

Kto naprawdę rządzi w ITB?

To pytanie dziennikarze „Gazety Finansowej” zadawali każdemu swojemu rozmówcy, który miał coś do powiedzenia na temat ITB. Odpowiedzi Padały różne. Jedna nikt nie wskazywał na to, że to Marcin Kruk obecnie sprawujący funkcję dyrektora ITB jest osobą decyzyjną. Żeby to zrozumieć trzeba przywołać dwa fakty z jego życia zawodowego. Po pierwsze zrobił doktorat dopiero w 2010 roku. To trzy lata po słynnym już Pawle Suliku. Po drugie został dyrektorem ITB w 2014 roku, kiedy ze stanowiska musiał odejść skompromitowany dyrektor Jan Bobrowicz. Wszystko wskazuje, że jest on jedynie figurantem. Nawet tak wpływowa osoba jak Paweł Sulik nie został wybrany na stanowisko dyrektora ITB. Jednak obecny dyrektor ITB doskonale rozumie, że kluczem do utrzymania tego domku z kart są dobre relacje z wiceministrem Tomaszem Żuchowskim. Dlatego tak dba o swojego przełożonego. Oficjalna strona Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa w zasadzie zawiera same relacje z imprez organizowanych lub współorganizowanych przez ITB.

Zapewniamy, że to jeszcze nie koniec odkrywania patologicznych i korupcjogennych układów i relacji w ITB.

 

 

Źródło "Gazeta Finansowa".

 

Tagi: paweł sulik, itb, instytut techniki budowlanej, aliplast, rada naukowa, tomasz żuchowski, andrzej adamczyk, ministerstwo infrastruktury i budownictwa, marcin kruk, jan bobrowicz

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone