27 Lipca 2015

Nasze śledztwa
SLiMM.jpg
autor: Sylwester Latkowski, Michał Majewski

Trójmiasto. Nowe fakty w sprawie Krystiana

  • Trojmjasto.jpg

Mamy nowe fakty w sprawie seksualnego wykorzystywania dzieci przez Krystiana. Proceder trwał od wielu lat i przez ten czas był zamiatany pod dywan. Śledztwo przejęła komenda wojewódzka w Gdańsku, gdzie powołano specjalną grupę śledczych. W tej historii zaczynają się pojawiać nazwiska znanych osób.

 

W weekend opublikowaliśmy tekst o ciągnących się od kilkunastu lat szantażach, gwałtach i molestowaniu 13–16-letnich dziewczynek w Trójmieście. Sprawca, 40-letni Krystian, zwany Krystkiem, pozostaje bezkarny. W marcu, bezpośrednio po spotkaniu z Krystkiem, pod pociąg rzuciła się 14-letnia Anaid z Gdańska. W procederze wikłania i osaczania młodych dziewczyn czterdziestolatkowi pomocne były relacje z szefami ochrony najsłynniejszych klubów nocnych na Wybrzeżu. Na bramkach w tych klubach stoją byli i aktualni policjanci. Te relacje budowały wiarygodność Krystka przed nastolatkami. I jeszcze jedno. W całej sprawie mocno przewija się wątek stręczycielstwa nieletnich.

 

Publikacja spotkała się z bardzo dużym odzewem i dziś mamy kolejne relacje ofiar takich praktyk. Kobiety nie znają się miedzy sobą, a w kilkunastu opowieściach powtarza się ten sam schemat. Gdy miały 14–16 lat zaczął je zaczepiać Krystek. Komplementował, proponował dorywczą pracę, zabierał do nocnych klubów, pożyczał pieniądze, osaczał, a potem wywoził nad staw w okolicach Wejherowa lub do zamkniętego dla postronnych klubu w Pucku. Co ciekawe, w relacjach zaczyna się coraz wyraźniej przewijać nazwisko znanego w Trójmieście biznesmena, który, wedle dziewczyn, działał ręka w rękę z Krystkiem. 

 

Znany w Trójmieście biznesmen

 

Opowieść Marty, która do tej pory nie zeznawała przed śledczymi: – Miałam 15 lat. Jeździł autem za mną i o rok młodszą koleżanką. Komplementował, składał propozycje dorywczej pracy. Chciał numer telefonu. Dałam mu go dopiero w następnym roku. Miałam wtedy niespełna 16 lat. Pisał do mnie, pozował na kolegę, robił to z wprawą. W końcu zabrał mnie i moje dwie rówieśniczki do „Dream Clubu” (słynny nocny lokal w Sopocie, do którego kobiety mogą wejść od 18 roku życia – red.). Krystek powiedział do ochrony „one są ze mną” i weszliśmy. To były moje urodziny. Siedzieliśmy w loży dla VIP-ów. Krystian donosił alkohol, proponował, że może załatwić mi pracę w tym lokalu. Miałam się bujać w skąpym stroju nad tańczącym tłumem. Odmówiłam. Wtedy, w tej loży pojawił się znany 40-letni biznesmen. Dosiadł się. Złożył mi życzenia. Pamiętam, że spytał mnie, czy mam naturalne piersi, bo on swoim dziewczynom musi robić operacje. Innym razem Krystian zabrał mnie, wówczas 16-latkę, i moją koleżankę, która miała 15 lat, do lokalu w Pucku. Stary budynek w centrum. Mała sala, w niej telebim, sofa i barek z alkoholem. Obok niewielki pokój i łazienka. Oglądaliśmy film. Za drugim razem, gdy byłam z tą samą koleżanką, pojawił się ten biznesmen, który w „Dream Clubie” pytał mnie o piersi. Zaproponował, byśmy uprawiały z nim seks. Przestraszyłyśmy się. Wykręciłyśmy się, że zrobimy to następnym razem, bo dziś nie jesteśmy na to gotowe. I on wtedy rzucił tekst w stylu: „Jeżeli będziemy dla niego dobre to on będzie dobry dla nas”. Warunek jest taki, że to wszystko musi zostać w tajemnicy. I lepiej, żebyśmy o tym pamiętały, bo on ma potężne znajomości.

Skąd znajomość Krystka z tym biznesmenem? Sam Krystek opowiadał, że przyjechał kiedyś na koncert do Trójmiasta. Przychodziły do niego witać się atrakcyjne, młode dziewczyny. I tego biznesmena bardzo zainteresowało, że on ma łatwy dostęp do nastolatek.

 

Biznesmen twardo zaprzecza

 

Zadaliśmy pytania owemu biznesmenowi. Kategorycznie zaprzecza, że zaczepiał nastolatkę w „Dream Clubie” i składał jej seksualne oferty w Pucku.

 

Co na to Marta: – Jestem pewna tego, co mówię. To samo powtórzę w komendzie wojewódzkiej w Gdańsku.

 

Wątek biznesmena, o którym wspomina Marta, jest ciekawy. Jeden ze znajomych Krystka opowiadał nam w zeszłym tygodniu: – Pokazywał mi w telefonie nagrania z ekskluzywnych apartamentów najdroższych hoteli w Sopocie. I na tych zdjęciach były jego nastoletnie koleżanki. Był też znany w Sopocie biznesmen.

 

Chodzi o tę samą osobę, która miała zaczepiać Martę w „Dream Clubie” i proponować jej seks w zamkniętym klubie w Pucku.

 

Wykręcił mi ręce i wrzucił do auta

 

Mamy opowieść kolejnej ofiary Krystiana.

 

Patrycji opowiada nam: – Przychodziłam do koleżanki, która sprzedawała owoce na ulicznym straganie. To było dwa lata temu. Miałam wtedy niespełna 15 lat. Krystian pojawiał się i ciągle prawił komplementy. Chciał się ze mną umówić, prosił o numer telefonu. Odmawiałam. Gdy wracałam do domu, jeździł za mną autem. To trwało ze dwa tygodnie. Komplementował, wciąż prosił o numer. I w końcu mu ten numer dałam dla świętego spokoju. Proponował pracę polegającą na bujaniu się pod sufitem w nocnych klubie w Sopocie. Zapraszał na imprezy. Mówił, że w Sopocie wejdę z nim do każdego klubu. Nie chciałam. W końcu zaproponował pożyczenie 200 złotych. Tłumaczył, że będę mu mogła oddawać po dwa, pięć złotych. Wzięłam te pieniądze. Potem chciałam oddać, ale jego numer był nieaktywny. Któregoś dnia czekał na mnie i na koleżankę pod domem. Wykręcił mi ręce i wrzucił do auta. To było audi TT. Wywiózł nas nad staw pod Wejherowem. Wrzeszczał, że albo oddaję mu 200 złotych teraz, albo daję mu w tej chwili coś innego. Płakałam, ale koleżanka zachowała się przytomnie. Walnęła go butelką w głowę. I zwiałyśmy. W tym zamieszaniu w jego aucie zostawiłam telefon. On z tego telefonu wysłał SMS-a do mojej mamy. Spotkałyśmy się z nim, żeby odzyskać aparat. Wyzywał moją matkę, groził, że to jeszcze nie koniec. Zgłosiłyśmy to na policję. Dostał jakąś finansową karę za to wciągnięcie mnie do auta, grożenie matce. Sprawa ucichła. Jestem w kontakcie z matką Anaid. I potwierdzę to wszystko na policji.

 

Powoływanie się na wpływy

 

Krystkowi w jego działaniach pomocne były relacje z właścicielami „Dream Clubu” i „Zatoki Sztuki”, najbardziej snobistycznego lokalu na sopockiej plaży. Budowały jego pozycję przed nastolatkami, uwiarygadniały mężczyznę, który był przynajmniej w 10 sprawach wskazywany jako sprawca przestępstw seksualnych. Krystek w ostatnich latach był też zatrzymywany za podrabianie znaków identyfikacyjnych, przywłaszczanie i niszczenie mienia, jazdę po alkoholu i kradzież. Właściciele klubów zapewniają, że nie wiedzieli o jego przeszłości.

 

Czterdziestolatek jeździł ekskluzywnymi autami, które należą do firmy zarządzającej „Dream Clubem” i „Zatoką Sztuki”, fotografował się na jachcie motorowym „Zatoki Sztuki” i wysyłał te zdjęcia 14–15-latkom. Wiemy o jednej z 15-latek, której Krystek załatwił pracę w „Dream Clubie”. Gimnazjalistka bujała się w skąpym gorsecie i szpilkach nad tańczącym tłumem w nocnym klubie. Mamy zdjęcia, które to potwierdzają. Co na to właściciele klubów?

 

Marcin Turczyński odpowiada za marketing „Dream Clubu” i jest współwłaścicielem „Zatoki Sztuki”. W zeszłym tygodniu mówił nam, że jest ofiarą Krystka w takim samym stopniu jak nastolatki. – Wykorzystał mnie i moją reputację, żeby uwiarygodnić siebie. Zawsze, gdy masz taki biznes, pojawiają się tego typu pijawki – przekonywał nas.

 

W przesłanym mailu oświadcza: „Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek za moją wiedzą obchodził 16 urodziny w moim klubie. (…). W »Dream Clubie« nie mogą przebywać osoby poniżej 18 roku życia, czego restrykcyjnie przestrzegamy. Jeśli takie osoby znalazły się w lokalu, to może znaczyć, że posłużyły się fałszywym dowodem. W  2011 roku Pan (…) mógł jedynie przybywać w „Dream Clubie” jako gość, gdyż wtedy nie współpracowaliśmy. Pan (…) był bywalcem wielu klubów w województwie pomorskim i wszędzie starał się nawiązywać dobre kontakty z właścicielami, aby siebie uwiarygadniać”.

 

Krystian zostaje prezesem spółki

 

W czasie rozmowy z nami Marcin Turczyński zapewniał: – Nigdy nie miałem z nim (Krystkiem – red.) żadnych kontaktów biznesowych.

 

To ciekawe, bo Krystek do 2014 roku pełnił funkcję prezesa spółki, której dominującym udziałowcem była firma zarządzająca „Zatoką Sztuki” i „Dream Clubem”.

 

Co na to Turczyński? Napisał nam tak: „Nie ja podjąłem tę decyzję. Jaki cel miałoby zatrudnianie tego pana, gdybyśmy mieli z nim nielegalne powiązania? Jedynym racjonalnym powodem jest to, że nie podejrzewaliśmy tego człowieka o nic złego!”.

 

Dzwonimy do Pawła Klejbora, wiceprezesa firmy, do której należą „Zatoka Sztuki” i „Dream Club”.

– Gdy się zakłada z kimś interes, to się go chyba sprawdza? Tym bardziej jeśli robi się z niego prezesa?

– No, generalnie tak, oczywiście – przytakuje rozmówca.

– Więc sprawdzaliście Krystka?

– Zapewne ktoś, nasz prawnik, sprawdzał. To nie jest tak, że bierze się kogoś z zewnątrz, bez sprawdzania, kim jest.

– Ale pan nie sprawdzał, kim jest ten człowiek?

– Nie czuję potrzeby. Mam do tego ludzi – stwierdził Klejbor.

Chcemy się dowiedzieć, kto konkretnie sprawdzał Krystiana i kto podjął decyzję o współpracy z nim? I tu zaczynają się schody. Klejbor robi unik. Nagle traci ochotę na rozmowę przez telefon.

 

Decyzja miasta w sprawie „Zatoki Sztuki”

 

Właściciele snobistycznej „Zatoki Sztuki” nie mają dobrej passy. Urząd miasta w Sopocie wypowiedział im umowę na wynajem plaży przed klubem. Powodem ma być hałas i organizowanie imprez bez zezwolenia. Miasto zaapelowało też o przywrócenie pierwotnego charakteru pomieszczeniom, z których właściciele „Zatoki Sztuki” zrobili ekskluzywne apartamenty do wynajęcia. Okazuje się, że pierwotnie miały się tam znajdować pokoje i pracownie dla artystów. Pytamy o to prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego. Potwierdza on, że umowa zostało wypowiedziana w zeszłym tygodniu i nie ma związku z naszą publikacją.

 


 

Ofiary praktyk Krystiana prosimy o zgłaszanie się do nas. Gwarantujemy pełną anonimowość.

 

Tagi: bezkarność, samobójstwo, sutenerstwo, nieletnie, dream club, zatoka sztuki, seks biznes, znane nazwiska, trójmiasto, krystian, pedofilia

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone