28 Października 2015

Nasze śledztwa
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Ponad 40 tysięcy złotych nagród dla kierownictwa Państwowej Inspekcji Pracy

  • PIP.jpg

Kierownictwo Państwowej Inspekcji Pracy znalazło znakomity sposób na polepszenie zarobków. Własnych zarobków. Cztery razy w roku przydziela sobie nagrody. W sumie ponad 40 tysięcy na głowę. Następne już za kilka dni.

 

 

Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) stoi na straży przepisów dotyczących zatrudniania pracowników w Polsce. PIP-em kieruje Główny Inspektor Pracy (GIP) i jego dwóch zastępców. Szefowa zarabia ponad 11 tysięcy, wiceszefowie ponad 10 tysięcy złotych. Są jeszcze nagrody. Ich wysokość, częstotliwość i sposób przyznawania jest zaskakujący. Poznaliśmy go dzięki byłemu pracownikowi centrali. A mechanizm wygląda tak. 

 

Sama się nagrodzę

 

Cztery razy w roku departament budżetu i finansów Głównego Inspektora Pracy prosi o decyzję w sprawie nagród dla szefostwa. Pisma są adresowane do… szefostwa, czyli Iwony Hickiewicz i jej zastępczyni Małgorzaty Hofman. Na ostatnim, z 20 października 2015, jest adnotacja pani Hofman: „Wnoszę o wyrażenie zgody na przyznanie nagród dla pracowników PIP tj. – GIP i 2 zastępców GIP w wysokości 100% wynagrodzenia”. Szefowa GIP „zgadza się” z rozwiązaniem, by przyznać dodatkową pensję wnioskującej, drugiemu zastępcy oraz sobie. W piśmie jest też adnotacja, że w 2015 roku trzyosobowe kierownictwo otrzymało już nagrody w lutym, maju i sierpniu. Tradycyjnie, w wysokości 100% pensji.

 

Kto jest autorem praktyki?

 

Krótko mówiąc, kierownictwo Państwowej Inspekcji Pracy cztery razy w roku przyznaje sobie po ponad 40 tysięcy złotych nagród. – Sprawa jest niesmaczna. Dotyczy instytucji, która ma stać na straży zasad zatrudniania ludzi. Zwykli pracownicy dostają na przykład po 1500 złotych nagrody, a nie całą dodatkową pensję. I te bonusy są rzadsze. Mechanizm przyznawania sobie wysokich  nagród przez kierownictwo trwa od dłuższego czasu – opisuje były pracownik inspektoratu. W lipcowym piśmie, w którym Iwona Hickiewicz zatwierdza nagrodę dla siebie i zastępców, czytamy, że „dotychczasowa praktyka to cztery nagrody w roku” dla kierownictwa. Chcieliśmy się dowiedzieć, kto jest autorem tej praktyki. W sekretariacie Iwony Hickiewicz poinformowano nas, że nie ma możliwości porozmawiania z panią minister. Rzeczniczka GIP jest na szkoleniu. – Proszę przesłać pytania. Mamy dwa tygodnie na odpowiedź – usłyszeliśmy w jej biurze. Wysłaliśmy pytania, czekamy na odpowiedzi.

 

Czekając na przelew

 

Głównego Inspektora Pracy powołuje marszałek Sejmu. Iwonę Hickiewicz powoływała jeszcze marszałek Ewa Kopacz w 2012 roku. Rozmówca, który wiele lat przepracował w inspektoracie: – Reguła była taka, że nagrody dla kierownictwa GIP przyznawał marszałek Sejmu. Były rzadsze niż teraz. Tyle że trzy lata temu wybuchła afera z przyznawaniem sobie nagród przez Prezydium Sejmu i marszałek przestał przyznawać nagrody. Dla kierownictwa GIP to nie jest zła sytuacja. Teraz sami przyznają sobie wyższe nagrody.

Następna ich wypłata już za kilka dni.     

Tagi: państwowa inspekcja pracy, nagrody, iwona mickiewicz, małgorzata hofman, michał majewski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone