27 Grudnia 2015

Nasze śledztwa
SLiMM.jpg
autor: Sylwester Latkowski, Michał Majewski

Policja podsłuchiwała dziennikarzy, którzy ujawnili aferę taśmową

  • sienkiewicz-dzialoszynski.jpg Warszawa, 26.07.2014. Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz i Komendant Główny Policji generalny inspektor Marek Działoszyński podczas centralnych obchodów Święta Policji na placu Piłsudskiego w Warszawie. PAP/Tomasz Gzell

Specjalna jednostka policji inwigilowała dziennikarzy, którzy ujawnili aferę taśmową. Podsłuchy były prowadzone przez pól roku od wybuchu afery w czerwcu 2014 roku. 

 

 

Inwigilacji poddana została czwórka dziennikarzy piszących wówczas dla „Wprost” – Cezary Bielakowski, Piotr Nisztor i dwaj podpisani pod tym tekstem, czyli Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Operacja miała niejawny, zakamuflowany charakter i odbywała się poza wiedzą sądów i prokuratury. Prowadziło ją Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, czyli jednostka, której celem jest dbanie o czystość szeregów policji. Inwigilacji nie odnotowano w rejestrze. To pozwalało omijać zgody sądów i prokuratury.

 

– To nie jedyny przypadek podejmowania sprawdzenia i brak wpisywania do rejestru przez poprzednią ekipę. Poza waszym uczyniono tak w kilkudziesięciu innych przypadkach – usłyszeliśmy.

 

Nie odnotowano tego w rejestrze

 

Oczywiście nikt w BSW formalnie nie odnotowywał, że inwigilowani są dziennikarze. Podsłuchy zakładano nie na nazwisko, a na indywidualny, własny numer IMEI, który jest przyporządkowany aparatowi, z którego korzystamy, mimo że zleceniodawcy doskonale wiedzieli, kto się nim posługuje. Nasz informator: –To miało czysto operacyjny, głęboko skryty charakter. Nie odnotowano tego w rejestrze, by zatrzeć ślady. Po co ta cała akcja? Aby kontrolować wasze poczynania, przewidywać wasze kolejne ruchy, sprawdzać kontakty. Być może po to, by was skompromitować, wpuścić w maliny, urządzić jakąś prowokację. Na pewno BSW nie powinno brać na swoje druty dziennikarzy.

 

Gazeta Wyborcza: BSW dostało zadanie inwigilowania czterech wpływowych ludzi służb

 

O tajemniczej roli BSW, czyli policji w policji, w sprawie afery taśmowej pisał w lutym na łamach „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski. Wedle jego informacji latem 2014 roku minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz stawiał tezę, że za aferą taśmową ma się kryć grupa szefów polskich służb specjalnych. 

 

W związku z tym – jak pisał Czuchnowski – wspominane policyjne BSW dostało zadanie inwigilowania czterech wpływowych ludzi służb. Chodziło o szefa CBA Pawła Wojtunika, szefa Biura Ochrony Rządu Mariana Janickiego, b. szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofa Bondaryka oraz Janusza Noska, do 2013 roku kierującego Służbą Kontrwywiadu Wojskowego. 

 

Sienkiewicz wówczas ostro zaprzeczał tezom publikacji, grożąc „Gazecie” procesem. Z kolei wyjaśnienia MSW i policji były niespójne. Ówczesna rzeczniczka ministerstwa Małgorzata Woźniak tłumaczyła, że w resorcie nie działała żadna grupa złożona z oficerów CBŚ i BSW, która by wykonywała czynności mające wyjaśnić okoliczności afery taśmowej. Natomiast reprezentujący w mediach policję Mariusz Sokołowski tłumaczył w lutym, że „decyzja o grupie, składzie i jej działaniach jest niejawna”. 

 

Działoszyński: może sprawdzano czy w aferę taśmową są zamieszani funkcjonariusze policji

 

Zadzwoniliśmy w środę do generała Marka Działoszyńskiego, który wywodzi się z BSW i w 2014 roku był komendantem głównym policji. Spytaliśmy go, czy Biuro inwigilowało dziennikarzy, którzy ujawnili aferę taśmową. Działoszyński wykluczył taką możliwość: – To byłoby złamanie prawa. Nie ma takiej możliwości, bo to nie są zadania Biura. Jeśli BSW wykonywała jakieś czynności w tamtej sprawie, to mogła badać, czy w aferę taśmową są zamieszani funkcjonariusze policji. I tyle Biuro mogło zrobić. 

 

Co na to komendant głowny policji i szef MSWiA

 

Na podstawie posiadanych przez nas informacji możemy dziś ze stuprocentową pewnością napisać, iż BSW Komendy Głównej Policji podsłuchiwało dziennikarzy. Wiemy, że omijano policyjne procedury, by zatrzeć ślady bezprawnej inwigilacji. Pozostaje jednak pamięć wielu osób, które brały udział w opisywanej akcji. Apelujemy do ministra spraw wewnętrznych oraz komendanta głównego policji o wyjaśnienie operacji inwigilowania dziennikarzy w 2014 roku.

Tagi: policja, inwigilacja, afera taśmowa, dziennikarze, sienkiewicz, sziałoszyński, bondaryk, nosek, wojtunik, janicki, sylwester latkowski, michał majewski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone