27 Grudnia 2016

Nasze śledztwa
autor: Robert Nowak

Nie tylko koni żal

  • Jerzy-Bialobok.jpg Jerzy Białobok

Odwołanie Jerzego Białoboka z funkcji prezesa stadniny koni arabskich w Michałowie spotkało się z ostrym protestem koniarzy z całego kraju. Podobnie jak w przypadku stadniny koni w Janowie wywołało to falę krytyki wobec Ministra Rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. Jak się okazało, były prezes stadniny koni w Michałowie wynajął sobie oraz żonie dom położony w pobliżu stadniny. Kwotę miesięcznego czynszu ustalono na 170 złotych. Zanim to zrobił wydał na jego remont ponad 340 tysięcy złotych z kasy stadniny w Michałowie. Oczywiście umowę najmu z samym sobą oraz z żoną zawarł dożywotnio. 

 

Sylwetka Prezesa

Jerzy Białobok urodził się 17 grudnia 1952 roku w Śremie. Jest absolwentem Poznańskiej Akademii Rolniczej. Po studiach rozpoczął pracę w Michałowie, jako praktykant. Ze stadniną w Michałowie był związany nieprzerwanie od 1977 roku. Przez wiele lat zajmował się koniuszostwem. Jerzy Białobok w latach 1988-1989 był rozpracowywany przez Pion II SB RUSW w Pińczowie. Przez aparat bezpieczeństwa PRL był traktowany jako kandydat na TW. Z racji pracy w stadninie koni w Michałowie utrzymywał liczne kontakty zagraniczne, co zamierzała wykorzystać Służba Bezpieczeństwa PRL. Według oficjalnych dokumentów do werbunku nie doszło. Stanowisko Dyrektora Stadniny w Michałowie Białobok objął w 1997 roku, kiedy na emeryturę odszedł Ignacy Jaworowski. W 2001 roku kierowana przez niego stadnina otrzymała Nagrodę Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. W lutym 2016 roku Jerzy Białobok stracił swoje stanowisko, co obiło się szerokim echem w mediach niesprzyjających obecnemu obozowi władzy. Prywatnie Jerzy Białobok jest mężem Urszuli Białobok z domu Laufersweiler.

 

Dom dla Prezesa

Bycie Prezesem to ciężka praca. Trzeba pilnować podwładnych i swoich interesów. Do tego trzeba uważać na innych, którzy ze smakiem spoglądają na fotel wybrańca. Z wielką władzą wiążą się wielkie możliwości. Do stadniny przyjeżdżają liczni goście z zagranicy, czasem nawet Szejkowie. Dlatego to takie ważne, aby prezes stadniny nie czuł się gorzej i też miał swój prywatny pałac. Folwark już przecież ma oraz pensję w wysokości 20 tysięcy złotych miesięcznie.

 

„Warszawskiej Gazecie” udało się dotrzeć do umowy, którą Stadnina Koni w Michałowie w dniu 2 lutego 2009 roku zawarła z jedną z firm. Stadninę reprezentował nie nikt inny jak Jerzy Białobok oraz Kazimiera Oleksy, pełniąca funkcję Głównej Księgowej. Przedmiotem umowy była między innymi modernizacja budynku jednorodzinnego położonego na terenie Stadniny. Modernizacja budynku miała polegać na demontażu instalacji wodno-kanalizacyjnej, demontażu instalacji C.O., demontażu instalacji elektrycznej oraz montażu nowej instalacji wodno-kanalizacyjnej. Modernizacja miała wynieść 347 tysięcy złotych. Oczywiście inwestorem nie był Jerzy Białobok, ale Stadnina Koni w Michałowie. Modernizacja dotyczyła niemal całego budynku. Poprawiono fundamenty, ściany parteru, strop nad parterem. Wymieniono konstrukcję dachu i jego pokrycie. Wstawiono nowe drzwi, wylano posadzki, położono nowe tynki. Do tego wymieniono instalacje elektryczną, kanalizacyjną oraz C.O.. Modernizacja dotyczyła też elewacji.

 

Bialobok-5.jpgDom który wynajął sam sobie Jerzy Białobok

 

Bialobok-1.jpg

 

Po remoncie

Najprawdopodobniej zaraz po zakończeniu modernizacji budynku mieszkalnego, w dniu 1 października 2009 roku w Michałowie dochodzi do zawarcia umowy najmu lokalu mieszkalnego. Stroną umowy jest Stadnina Koni Michałów spółka z o.o. reprezentowana przez Jerzego Białoboka – Prezesa Zarządu. Najemcami są Urszula i Jerzy Białobok przedstawieni jako pracownicy Stadniny Koni Michałów spółka z o.o.. Prezes Białobok wynajął sobie oraz swojej żonie dom o łącznej powierzchni prawie 190 m2. Do domu przynależy garaż wolnostojący o powierzchni średniej wielkości mieszkania w Warszawie (34 m2). Jak przystało na willę prezesa, w wynajmowanym domu znajdują się: 8 pokoi, 2 łazienki, kuchnia, spiżarnia oraz piwnica. Obok Prezesa Jerzego Białoboka i jego żony Urszuli, uprawnionym do zamieszkania jest także ich syn Emil Białobok. Dom jest wynajmowany z pełnym wyposażeniem kuchni, meblami. W salonie znajduje się przytulny kominek.  

 

Najbardziej szokujący jest paragraf 3 umowy najmu, do której udało nam się dotrzeć. Strony, czyli Stadnina reprezentowana przez Jerzego Białoboka oraz sam Białobok i jego żona ustaliły czynsz najmu na poziomie 170 złotych i to ze wszystkimi (poza energią elektryczną) opłatami. Wynajem jednego metra kwadratowego powierzchni domu wyremontowanego za 347 tysięcy złotych wyceniono na 60 groszy. Zużycie ciepłej wody oraz zimnej wody i wywóz ścieków za trzy osoby mieszkające w willi prezesa Stadniny kosztowały Jerzego Białoboka 43,17 złotych.

 

Zgodnie z paragrafem 8 umowy najmu, była ona zawarta dożywotnio dla Urszuli i Jerzego Białobok, którzy są wieloletnimi pracownikami Stadniny. Białobok upublicznił swoje oświadczenie, z którego wynika, że koszty najmu domu były wyższe niż te wynikające z umowy. Białobok twierdzi, że umowa była zawarta z pełnomocnikiem spółki, którą była Kazimiera Oleksy – główna księgowa spółki. Jednak z treści umowy, do której dotarła „Warszawska Gazeta” wynika zupełnie coś innego. Jako reprezentanta Stadniny przy zawarciu umowy wskazano wprost mgr inż. Jerzego Białoboka – Prezesa Zarządu Stadniny Koni Michałów Spółka z o.o. Na ostatniej stronie umowy znajduje się pieczęć Prezesa Jerzego Białoboka. Tuż pod nim znajduje się pieczęć głównej księgowej Kazimiery Oleksy oraz jej podpis. Po prawej stronie znajdują się podpisy małżonków Białoboków. Zastanawiające są dwie kwestie. Po pierwsze, na każdej ze stron umowy znajdują się podpisy małżonków Białobok. Podpis Księgowej znajduje się tylko na ostatniej stronie. Po drugie, pod popisem księgowej nigdzie nieujętego informacji, że jest ona pełnomocnikiem powołanym uchwałą zgromadzenia wspólników. Zgodnie z przepisami prawa, aby Jerzy Białobok mógł skutecznie zawrzeć umowę najmu ze spółką, w której jest prezesem, Stadnina powinna być reprezentowana przez Radę Nadzorczą lub specjalnego pełnomocnika. Sam Jerzy Białobok stwierdził w swoim oświadczeniu przesłanym do jednej z redakcji, że umowa najmu którą zawarł nie odbiega niczym od innych tego typu umów zawieranych z pracownikami stadniny.

 

Bialobok-2.jpg

 

Bialobok-3.jpg

 

Bialobok-4.jpg

 

Bat na Prezesa

Czy w związku z ustaleniami „Warszawskiej Gazety” organy państwa mogą zrobić coś w tej sprawie? Oczywiście, że tak! Możliwości jest wiele. Jedną z nich jest sprawdzenie, czy główna księgowa rzeczywiście była pełnomocnikiem ustanowionym przez Zgromadzenie Wspólników Stadniny Koni w Michałowie. Tylko w takim przypadku umowa najmu będzie ważna. Jak twierdzą przedstawiciele Stadniny, Kazimiera Oleksy nie została powołana uchwałą zgromadzenia wspólników Stadniny Koni Michałów na stanowisko pełnomocnika oraz zawierania umów z Prezesem Zarządu w imieniu stadniny zgodnie z treścią przepisu art. 210 k.s.h.. W związku, z czym istnieje duże prawdopodobieństwo, że Jerzy Białobok oraz Urszula Białobok nie posiadają tytułu prawnego do zamieszkiwania zajmowanej nieruchomości.

 

Kolejną istotną sprawą jest wszczęcie postępowania przez organy ścigania. Zgodnie z przepisem art. 296 § 1 k.k. „Kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Również osoba, która jedynie sprowadza niebezpieczeństwo znacznej szkody majątkowej odpowiada za to przestępstwo. Jeżeli, jak twierdzi Jerzy Białobok, umowę zawarł z główną księgową, to odpowiedzialność karna grozi właśnie jej. Jeżeli to on jest głównym „autorem” umowy najmu z października 2010 roku, wówczas odpowiedzialność karna ograniczyłaby się jedynie do niego.

 

Równie ciekawą kwestią, którą organy państwa powinny zbadać jest kwestia podobnych umów z innymi pracownikami Stadniny w Michałowie. Jeżeli, jak twierdzi Białobok, umowa ta nie odbiegała zasadniczo od innych umów tego typu zawieranych z pracownikami, to sprawą powinna zainteresować się prokuratura. Najem budynku mieszkalnego, za który w normalnych warunkach należałoby zapłacić kilka tysięcy złotych miesięcznie ma też inne konsekwencje. Jest to przychód, który najprawdopodobniej nie został rozliczony przez małżeństwo Białobok oraz innych pracowników. Możliwości rozwiązania kwestii kłopotliwego najmu oraz odzyskania pieniędzy, które nie zasiliły kasy Stadniny w Michałowie jest wiele. Wystarczy odrobina chęci działania polskich śledczych. Natomiast na obecnych władzach stadniny spoczywa dopilnowanie odpowiedzialności odszkodowawczej prezesa Białoboka oraz głównej księgowej Stadniny w Michałowie.

 

Z informacji uzyskanych od przedstawicieli Stadniny Koni w Michałowie wynika, że małżeństwo Białobok nie są jedynymi pracownikami, którzy zamieszkują w lokalach należących do Stadniny. Umowy najmu na lokale należące do spółki posiada 7 pracowników oraz 3 emerytów. Jerzy Białobok oraz Urszula Białobok nadal zamieszkują w domu jednorodzinnym o pow. 189,79 m2, należącym do stadniny. Jak wynika z aktualnych rozliczeń, łączne opłaty byłego dyrektora stadniny oraz jego żony wynoszą 746,74 złotych. Przy czym z tytułu czynszu najmu jest to zaledwie 410,41 złotych miesięcznie. Jerzy Białobok nie udzielił komentarza ani odpowiedzi na nasze pytania.

Tagi: michałów, jerzy białobok, urszula białobok

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone