04 Lipca 2015

Nasze śledztwa
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Ktoś odkrywa akcje tajnych służb

  • pap2015061816Z.jpg Foto: PAP/Lech Muszyński

Zdrada, przekupstwo, lobbingowe uwikłania polskich generałów i polityków. Do prokuratury trafił dokument opisujący tajne akcje Służby Kontrwywiadu Wojskowego w ostatnich latach. 

 

Dokument liczy 18 stron. I w sposób bardzo precyzyjny – z podaniem kryptonimów operacji, nazwisk oficerów SKW i CBA, okoliczności – opisuje kilka istotnych operacji, nad którymi pracowały tajne służby wojskowe w ciągu ostatnich 5 lat. Widać, że dokument, który nie jest podpisany, powstał na podstawie precyzyjnej wiedzy z wewnątrz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Są jednak w nim również zastanawiające błędy.

 

Z 18 stron wyłania się obraz bardzo silnego uwikłania niektórych generałów i polityków w korupcję, gry lobbingowe, a nawet sytuacje ocierające się o zdradę stanu. Wreszcie silnie eksponowany jest wątek wyciszania, zamykania obiecujących śledztw przez służby specjalne i prokuraturę. Pismo trafiło do prokuratury przy okazji jednej z toczących się tam spraw, która ociera się o sprawy wojska. Poszliśmy tropem niektórych wątków opisanych w dokumencie.

 

MON oddał to CBA

 

W dokumencie szeroko opisany jest przypadek znanego polityka koalicji, który miał się zaangażować w lobbing na rzecz pewnej konkretnej firmy, w zamian za wsparcie finansowe od niej w kampanii wyborczej. W papierach opisano, że osoba z najbliższego otoczenia owego polityka współpracowała ze wspomnianą firmą oraz z innymi spółkami działającymi w branży zbrojeniowej. I tu pojawia się błąd. Charakter relacji polityka i wspomnianej osoby podany jest z niewielką pomyłką. Być może w wyniku nieprecyzyjnego charakteru, jaki często mają dane operacyjne służb. 

Popytaliśmy o tę sprawę w MON: Faktem jest, że ta firma miała kłopoty z załatwieniem w armii spraw po swojej myśli. Między innymi dlatego, iż SKW przestrzegała przed współpracą z nią. Działo się to jeszcze w 2013 roku, gdy szefem SKW był generał Janusz Nosek. Za spółką istotnie lobbował wspomniany przez was polityk, ale nie tylko on, również pewien minister oraz pewien opozycyjny polityk. 

Prawdą jest teza z 18-stronnicowej notatki, iż osoba blisko związana z politykiem, który wdał się w lobbing, współpracowała z wymienioną firmą zbrojeniową. Zadzwoniliśmy do tego człowieka. – To była jednorazowa, epizodyczna współpraca przed kilkoma laty. Nie chodziło o duże pieniądze i nigdy nie ukrywałem swoich związków z tym politykiem – usłyszeliśmy w odpowiedzi.  

Rozmówca z MON: Przestrogi ze strony SKW i z drugiej strony naciski firmy były tak silne, że poprosiliśmy Centralne Biuro Antykorupcyjne, by przyjrzało się sprawie. Na razie o reakcji CBA nie słychać.

 

Ostrzeżenie od ważnego polityka

 

Drugi wątek dotyczy generała, który wdał się w korupcyjną sytuację. Został uwikłany przez konkretnych, w piśmie wskazanych z nazwiska, biznesmenów z branży wojskowej. Chodziło o „ustawianie” zamówień na sprzęt dla armii. Sprawdziliśmy. Istotnie, sprawa była. Do biura wojskowego weszły służby specjalne, a generał błyskawicznie stracił stanowisko. Historia była odnotowana przez prasę. W piśmie pojawia się jednak elektryzujący i nieznany wątek. Po pierwsze pojawia się wiadomość, że SKW prowadziła śledztwo nie tylko w sprawie korupcji, ale też szpiegostwa. I druga rzecz. W trakcie operacji przeciw generałowi, SKW miała nagrać jego rozmowę z bardzo znanym politykiem, zajmującym się kwestiami bezpieczeństwa. Ów koalicyjny polityk na eksponowanym stanowisku miał ostrzegać generała, że SKW podejmuje działania przeciw niemu. Wątek przecieku, jak czytamy w piśmie, został przekazany służbom cywilnym. Zapewne dlatego, iż „przeciekającym” był cywil, a nie wojskowy. Zadzwoniliśmy do wspomnianego polityka: – Pamiętam sprawę generała, ale nigdy nie byłem w tej sprawie przesłuchiwany.

 

Lobbyści na podsłuchu

 

Kolejny wątek dotyczy przekazania przez jednego z dowódców armii (dziś już na emeryturze) danych stanowiących najściślejszą tajemnicę państwową. Miało chodzić o plany uzbrojenia, zakupów, budżetów wojska. Wiadomości, jak wynika z pisma, zostały podane wskazanemu z nazwiska polskiemu lobbyście zbrojeniowemu, który natychmiast przekazał je zagranicznemu przedsiębiorcy zidentyfikowanemu jako oficer sojuszniczego, ale obcego wywiadu. Traf chciał, że dwaj ostatni panowie byli poddani inwigilacji przez SKW i służba odkryła proceder. W dokumencie, który mamy, podano, iż SKW nagrała rozmowę wspomnianego oficera obcego wywiadu z jego kontaktem za granicą. Wymieniony jest nawet tłumacz, który na zlecenie SKW miał tę rozmowę przekładać na język polski. Tłumacz istnieje. Zadzwoniliśmy do niego. – Znam pokrewny język, ale nie ten, o którym pan mówi – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

Popytaliśmy wśród wojskowych o relacje wspomnianego generała z człowiekiem zidentyfikowanym jako oficer obcych służb. I z kilku źródeł usłyszeliśmy, że stosunki były bardzo koleżeńskie i zażyłe. 

 

Nagranie z kopertą

 

SKW, jak wynika z pisma, udokumentowała przekazywanie pieniędzy przez lobbystę zbrojeniowego urzędnikowi państwowemu. Materiał uzyskano z podsłuchu telefonicznego lobbysty oraz monitoringu z miejsca, gdzie koperta (za pośrednictwem posłańca) została przekazana urzędnikowi. Rozmawialiśmy w ostatnich dniach z osobą usytuowaną bardzo wysoko w strukturze bezpieczeństwa państwa: – Sprawa była ewidentna, ale wspomniana osoba ma silne wsparcie polityczne. Były zabiegi, aby nie zrobić jej krzywdy – usłyszeliśmy. Co ciekawe, i w tym fragmencie pisma znów pojawia się niewielki błąd. Związki urzędnika, o którego chodzi, z pewnym bardzo znanym politykiem podane są nieprecyzyjnie. 

Kłopot z majątkiem działacza

 

W piśmie jest też mowa o podsłuchu, który SKW założyła dwóm lobbystom. W jednej z rozmów miała paść informacja, że panowie mają w kieszeni pewnego koalicyjnego polityka. Informacja jest o tyle ciekawa, że CBA zakwestionowało oświadczenia majątkowe owego polityka. I podejrzewa, że ukrywał oszczędności.  

 

Milczący Przybył

 

Służby, nawet nieoficjalnie, nie zamierzają odnosić się do informacji podanych w piśmie. Przynajmniej przy dwóch z wymienianych tu spraw pracował wojskowy prokurator z Poznania, Mikołaj Przybył. Pułkownik postrzelił się w 2012 roku. Tłumaczył, że wpływ na desperacki krok miały sprawy, które prowadził. – Jedne z najpoważniejszych, jeśli chodzi o kwestie finansowe w Wojsku Polskim. To one spowodowały bezpośredni nacisk na to, żeby przyśpieszyć kroki w kierunku likwidacji prokuratury wojskowej – mówił. 

 

Dziś pułkownik Przybył nie prowadzi już śledztw. Kilka tygodni temu poprosiliśmy go o rozmowę. Niestety, nie zareagował.

Tagi: armia, korupcja, wojsko, generałowie, łapówki, zdrada, lobbing, Przybył, SKW, CBA

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone