13 Października 2015

Nasze śledztwa
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Kontrola dyplomatyczna

  • Sikorski-Debski-msz-pism.jpg Warszawa, 2008-04-01. Uroczysta inauguracja zajęć w Akademii Dyplomatycznej PISM. Na zdjęciu były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i Sławomir Dębski. PAP/Jacek Turczyk

Dziwne delegacje, wynajęte mieszkanie, drogie apartamenty. Co badali kontrolerzy z MSZ w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych? 

 

Kontrola w PISM zakończyła się w kilkanaście dni temu. Przeprowadzały ją dwie pracownice resortu spraw zagranicznych. MSZ milczy na razie na temat wyników audytu, który przeprowadzono po publikacjach na portalu Kulisy24.com. Jednak nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, czym zajmowały się kontrolerki z MSZ. 

 

Apartamenty w „Bryzie”

Przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach opisywaliśmy „biznesową” działalność w, z założenia analitycznej i finansowanej z budżetu, instytucji podległej resortowi spraw zagranicznych. Wyszło na jaw, że PISM pobierał pieniądze od firm i przygotowywał publiczne raporty na tematy, którymi koncerny były zainteresowane. Na przykład na temat energetyki jądrowej. Przy czym nie były ujawniane publicznie informacje, że państwowy instytut inkasuje pieniądze od biznesu. Pieniądze od firm zbierała też związana z PISM fundacja. Kontrolerki z MSZ przede wszystkim zainteresowane były właśnie kwestiami finansowymi. Na przykład w 2014 roku PISM zapłacił 28 tysięcy złotych za kilka apartamentów w hotelu „Bryza” w Juracie, m.in. dla ministra Radka Sikorskiego i ówczesnego szefa PISM Marcina Zaborowskiego. 

W „Bryzie” związana z PISM fundacja organizowała, zamkniętą dla postronnych, debaty z udziałem biznesmenów. – Kwota zapłacona za apartamenty była duża. Nie poszła bezpośrednio z PISM do „Bryzy”, ale za pośrednictwem Almaturu, który zawsze organizuje zagraniczne wyjazdy pracowników PISM – mówi nam osoba, która zna szczegóły tych rozliczeń. Co ciekawe, jeszcze do niedawna na stronie PISM można było zobaczyć bogatą galerię zdjęć z podobnej imprezy w „Bryzie” z 2013 roku. Byli na niej m.in. Sikorski, Zaborowski, Jan Krzysztof Bielecki, Roman Giertych, biznesmeni tacy jak Jan Kulczyk i szefowie spółek Skarbu Państwa – Herbert Wirth z KGHM, czy Krzysztof Kilian z PGE. Galeria, niestety, zniknęła w ostatnich tygodniach ze strony internetowej PISM. 

 

Dziwne delegacje

W instytucie w ostatnich latach dość swobodnie traktowano sprawę rozliczeń zagranicznych delegacji, co również zainteresowało kontrolerki z MSZ. – Kiedyś bardzo pilnowano tego, żeby po powrocie pracownik sporządzał rozbudowaną notatkę. Po co pojechał, gdzie i jak długo był, z kim się spotykał. Ale to się zmieniło. Na przykład jedna ze współpracowniczek szefa była 10 dni w delegacji w Hiszpanii. Po co? Bo tam jeszcze nie była. Żadnej notatki, żadnego uzasadnienia – twierdzi nasze źródło w resorcie.

 

Mieszkanie na Śliskiej

Okazuje się, że PISM wynajmował też dwupokojowe mieszkanie przy ulicy Śliskiej w Warszawie za 2200 złotych miesięcznie plus opłaty. – Klucze były w dyspozycji sekretarki dyrektora. Z najmu zrezygnowano w 2013 roku, po dwóch latach. Po interwencji MSZ – opowiada rozmówca z resortu dyplomacji.

– Może mieszkanie było potrzebne na przykład dla zagranicznych gości instytutu?

– Nie. Oni mieszkali w hotelach. 

Drugi rozmówca: – Panie z MSZ głęboko wygryzały się w rachunki. Badały na przykład zasadność rachunków za taksówki, z których korzystało kierownictwo instytutu.

 

 

Prawnik rezygnuje 

Kontrolerki z MSZ były też zainteresowane kwestią pieniędzy, które PISM pobierał od biznesu. 

Ciekawa sprawa dotyczy przekazania PISM-owi ponad pół miliona złotych przez francuski koncern Areva, który jest zainteresowany udziałem w projekcie budowy polskiej elektrowni jądrowej. 

Rozmówca z MSZ: – Pieniądze zostały przekazane w formie darowizny. Dopiero potem podpisano umowę, co za te pieniądze ma być zrobione. Przygotowywał ją prawnik, który momentalnie po wejściu kontroli z MSZ zwolnił się z pracy.  

 

Zakazane spotkania

Kontrolerki, jak wynika z naszych informacji, badały również, jak wyglądała kwestia remontu w siedzibie PISM, przyznawania nagród, umów o pracę. W PISM, pod rządami Marcina Zaborowskiego, była ogromna fluktuacja kadry. – Kilkadziesiąt osób odeszło lub zrezygnowało ze współpracy. A mówimy o instytucji, dla której pracuje około 80 osób – opowiada rozmówca z instytutu. Były analityk z PISM: – Atmosfera była fatalna. Po uszach można było dostać za to, że ktoś spotkał się na lunchu z pracownikiem Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. 

– Dlaczego?

– Bo dyrektor Zaborowski, za którym stoi Jan Krzysztof Bielecki, obsesyjnie nie znosi Sławomira Dębskiego z Centrum, a wcześniej szefa PISM.

 

Klincz Platformy

Sytuacja wokół PISM jest coraz bardziej kompromitująca. Latem Sławomir Dębski wygrał konkurs na szefa instytutu. Nie może nim zostać z powodu konfliktu wewnątrz PO. Jego nominację u premier Kopacz od wielu tygodni blokują stronnicy Zaborowskiego. W tej sytuacji funkcję szefa PISM od kilku miesięcy pełni najbliższa współpracowniczka Zaborowskiego.

Tagi: Sikorski, Zaborowski, Bielecki, PISM, MSZ, kontrola

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone