26 Sierpnia 2015

Nasze śledztwa
MiA.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Michał Majewski

Kontrakt pod presją minister Wasiak

  • Maria-Wasiak-PKP-Rzad-Kopacz-minister.jpg Warszawa 16.06.2015 KPRM - posiedzenie rzadu n/z minister infrastruktury Maria Wasiak fot. Jacek Herok / NEWSPIX.PL
Duże kwoty wydawane na wątpliwe ekspertyzy. Dotarliśmy do wewnętrznych dokumentów PKP, które rzucają cień na byłą szefową spółki, a dziś minister infrastruktury Marię Wasiak.
 
 
Maria Wasiak, jedna z najważniejszych postaci w rządzie znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. Po pierwsze, o czym już pisaliśmy, prokuratura okręgowa Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie „wyrządzenia szkody w znacznych rozmiarach”, gdy prezesem PKP była obecna minister. Chodzi o zamawianie drogich ekspertyz z budżetu kolei. Po drugie, NIK kończy właśnie bardzo rozległą kontrolę dotyczącą zleceń, które akceptowała Maria Wasiak, będąc szefem PKP S.A. Z naszych informacji wynika, iż Wasiak nie tylko akceptowała, ale i naciskała jedną ze spółek-córek do wydawania pieniędzy na kosztowne ekspertyzy. Robiła tak, choć władze wspomnianej spółki protestowały przeciw tym decyzjom. Jak się dowiadujemy nieoficjalnie wyniki prac Najwyższej Izby Kontroli są niekorzystne dla ówczesnego kierownictwa PKP. Niewykluczone są kolejne zawiadomienia do prokuratury. My z kolei dotarliśmy do wewnętrznych pism i notatek pracowników PKP, które stawiają obecną minister w bardzo kłopotliwej sytuacji. O co dokładnie chodzi w tej sprawie?
 
Zapłacicie za swoje samobójstwo
 
Przed kilkoma laty rządowa ekipa Donalda Tuska przymierzała się do prywatyzacji PKP Cargo, czyli najbardziej dochodowej części państwowej grupy kolejowej. Na doradcę prywatyzacyjnego wzięto firmę McKinsey. Urzędnicy potencjalnym inwestorom chcieli pokazać, że Cargo będzie jeszcze bardziej łakomym kąskiem. A to z tego powodu, że w przyszłości dla PKP Cargo spadną stawki dostępu do kolejowej infrastruktury. Do infrastruktury, którą zarządza państwowa firma Polskie Linie Kolejowe. Rzecz w tym, że PKP S.A., w tym Maria Wasiak, sugerowali, aby PLK płaciła za wątpliwe opracowania. Za ekspertyzy, które były podcinaniem gałęzi, na której siedziała PLK. Krótko mówiąc spółka miała się poświęcić w imię dobrej sprzedaży innej firmy. I jeszcze sama za to zapłacić.
 
Zlecenie za 380 tysięcy euro
 
Czerwiec 2010 roku. PKP S.A. zwraca się do spółki-córki, czyli PLK z propozycją zawarcia porozumienia w sprawie opracowania przez McKinsey „średnioterminowego planu utrzymania i optymalizacji infrastruktury kolejowej w Polsce”. Pomysł najpierw budzi niepokój, a potem otwarty sprzeciw. W notatce roboczej z PLK czytamy, że brak jest sformułowania przedmiotu zamówienia. Kolejarze dziwią się, że mają in blanco zadeklarować chęć wdrożenia wyników analiz, które są przecież nieznane. Zastrzeżenia budzi koszt. - Brakuje uzasadnienia wygórowanej, naszym zdaniem, wartości praw autorskich (380 tysięcy euro netto) - czytamy w dokumencie z PLK. Takich uwag jest o wiele więcej. Mimo tego porozumienia zostaje podpisane. - Zbigniew Szafrański, szef PLK był pod presją, którą można było zrozumieć: podpisujesz albo tracisz stanowisko - mówi jeden z naszych informatorów. Sam Szafrański woli to dziś nazywać inaczej: - Tak wygląda nadzór właścicielski PKP S.A. nad spółkami córkami. 
Cytaty z wewnętrznych notatek nie pozostawiają jednak wątpliwości. Władze PLK były właściwie ubezwłasnowolnione:  „Podsumowując można pokusić się o wniosek, iż PLK nie mając wpływu na wiele istniejących kwestii, w tym na kształt i zawartość Opisu Przedmiotu Zamówienia została w pewien sposób zobligowana do współpracy z PKP S.A. i McKinsey”.
Inny przykład. - Zasady, na których PLK miałyby uczestniczyć w tym przedsięwzięciu zostały sformułowane niedostatecznie jasno. W tym zakresie oczekiwalibyśmy doprecyzowania wzajemnych intencji. W szczególności w odniesieniu do trybu wyboru wykonawcy, wysokości kwot progowych możliwych do zaakceptowania przez finansujących przedsięwzięcie - to fragment pisma skierowanego przez kierownictwo PLK do Marii Wasiak.
 
Wasiak: We wszystkim widzicie problem
 
Z biegiem czasu zaczęły się kolejne problemy. Okazywało się bowiem, że propozycje McKinseya są delikatnie mówiąc mało fachowe. - Proponowali na przykład, by rozebrać jakiś fragment torów, zapominając, że prowadzi on do stacji paliw, w której tankowane są lokomotywy spalinowe. Albo zapominali wziąć pod uwagę, że inne są koszty utrzymania i remontów torów nad morzem, inne zaś wysoko w górach - opowiada osoba z PLK, która pracowała przy tym projekcie. 
Drugi rozmówca z PLK: - Padały też propozycje rozbiórki linii, które zostały właśnie zmodernizowane albo zaczęto je modernizować.  
Kolejarze niemal non-stop wykazywali błędy i sprzeczności audytorów narzuconych przez PKP S.A. Jeden z wielu przykładów. 
- Oszczędność 6 procent dla podkładów sosnowych to 600 tysięcy, a nie, jak wskazano w analizie, 7 do 12 mln. Taka prezentacja danych jest daleko idącym uproszczeniem nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością - czytamy w uwagach. 
Tyle, że z góry szły naciski. W 2011 Maria Wasiak spotkała się  m.in. z przedstawicielami PLK, by rozmawiać o współpracy z audytorami z McKinseya. Reprezentanci spółki-córki mieli wątpliwości, co do rozliczeń finansowych i tego, czy będą mogli zgłaszać uwagi do kontrowersyjnych planów audytorów. W spotkaniu brał udział m.in. Tomasz Warsza, dyrektor departamentu kolejowego ministerstwa infrastruktury i Krzysztof Groblewski, członek zarządu PLK. - Prezes Wasiak nie chciała słuchać uwag.  Wszystko torpedujecie. We wszystkim widzicie problemy, mówiła, gdy padały pytania o współpracę z audytorem - opowiada uczestnik tamtej narady. 
 
Trening umysłowy za 1,8 mln złotych
 
Zapytaliśmy PKP o szczegóły współpracy z audytorem. Między innymi o to, dlaczego nie uwzględniono krytycznych uwag PLK, dlaczego przymuszano spółkę do finansowania projektu? Odpowiedzi na razie nie nadeszły. 
- Z McKinseyem rozstaliśmy się właściwie na etapie protokołu rozbieżności. Oni powiedzieli, że biorą za to odpowiedzialność - podsumowuje ówczesny prezes PLK Zbigniew Szafrański.
Spytaliśmy go, jak ocenia przydatność przygotowanego materiału w skali od 1 do 10.
- Na siedem
- Tak wysoko? 
- Sam wkład merytoryczny oceniam niżej. Dużo niżej niż oczekiwaliśmy. Plusem było to, że ludzie z PLK mieli trening umysłowy. Szukali prawdziwych danych, dokonywali własnych analiz, wytykali McKinseyowi podstawowe błędy.
 
Na ten „trening umysłowy” państwowa spółka wydała ponad 1 mln 800 tysięcy złotych.  
 
Tagi: Wasiak, PKP, minister, infrastruktura, PLK, kolej, prokuratura, NIK

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone