22 Października 2016

Nasze śledztwa
autor: Łukasz Pawelski

Insulinowy przekręt w Ministerstwie Zdrowia

  • Krzysztof-Landa.jpg

Program leków refundowanych dla seniorów nie ma swojego odpowiednika w nowoczesnej historii Polski. Nie przez to, że objęto refundacją leki dla osób w podeszłym wieku. Jest tak, ponieważ po raz pierwszy w historii zdecydowano się wydać publiczne pieniądze na insulinę produkowaną przez zagraniczne koncerny, które wcześniej sponsorowały działalność wiceministra zdrowia Krzysztofa Łandy, który odpowiada za politykę lekową. Chociaż oficjalnie minister został odsunięty od refundacji, to niesmak pozostał. Podczas gdy zagraniczne koncerny zacierają ręce, polskie firmy liczą straty. Sprawą zainteresowało się CBA oraz sama Pani Premier Beata Szydło. Dziennikarze „Gazety Finansowej” dotarli do dokumentów, które świadczą o tym, że Krzysztof Łanda mógł wpływać na kształt listy leków refundowanych dla seniorów.

 

Akcja refundacja

Wygrana wyborcza obozu Zjednoczonej Prawicy przyniosła nadzieję na poprawę warunków życia polskich seniorów. Jednym z sztandarowych haseł wyborczych była powszechna refundacja leków dla osób powyżej 75 roku życia. Chodzi o tzw. listę „S”. Ministerstwo Zdrowia niemal natychmiast przystąpiło do prac nad nowym programem refundacji. Środki na refundację miały pochodzić z budżetu samego Ministerstwa. Urzędnicy sami decydowali, na które leki pójdą wydawane przez nich pieniądze. Program pilotował wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda, który przewodzi departamentowi polityki lekowej w Ministerstwie Zdrowia.

Jeszcze w marcu tego roku Minister Krzysztof Łanda na antenie jednej ze stacji radiowych, tak relacjonował prace na listą „S”: „Dzięki ustawie mamy kryteria, mamy system. Teraz trwają prace, jakie leki możemy wpisać na wykaz darmowych leków dla seniorów, tak żeby mieć system pod kontrolą i żebyśmy się zmieścili w budżecie”. Krzysztof Łanda wówczas zapowiedział, że pierwszy projekt obwieszczenia zostanie opublikowany pod koniec lipca lub na początku sierpnia. Program miał zacząć działać od 1 września 2016 roku. W międzyczasie wybuchł skandal związany z Ministrem Łandą, którego fundacja otrzymywała pieniądze od zagranicznych koncernów. W latach 2010-2014 fundacja Watch Health Care otrzymała od firm farmaceutycznych prawie 2 mln złotych. Mimo to Minister zapytany o fundusze fundacji twierdził, że sytuacja była aż tak zła, że sam z własnej kieszeni dokładał, aby starczyło na pensje pracowników. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach „nie przypominał sobie” o pieniądzach pochodzących od zagranicznych koncernów. Chociaż wystąpił ewidentny konflikt interesów, Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł pozostawił Łandę na stanowisku. Został on jedynie odsunięty od spraw związanych z refundacją leków. Jednak dalej pozostał szefem departamentu odpowiedzialnego za politykę lekową. To jakby odsunąć ministra finansów od polityki fiskalnej państwa. Jest to po prostu niewykonalne. Nadal pozostaje sieć wzajemnych powiązań oraz koneksji ludzi, którzy do tej pory współpracowali z ministrem Łandą.

 

Insulinowa żyła złota.

Insulina przy obecnej epidemii cukrzycy jest codziennym elementem życia milionów Polaków. Rynek Insuliny w Polsce szacuje się na około 650 milionów złotych i z każdym rokiem rośnie on o kolejne 20 milionów złotych. Rynek insulin dzieli się na insuliny analogowe oraz naturalne (pochodzenia ludzkiego). Te pierwsze są najnowszym osiągnięciem bioinżynierii. Na polskim rynku insulin analogowych dominują trzy podmioty. Chodzi o firmę Novo Nordisk, Eli Lilly oraz Sanofi. Na rynku insulin ludzkich spory udział mają polskie firmy. Chodzi o Tarchomin ZF PLF oraz I.B.A. Bioton.

 Rynek farmaceutyczny rządzi się swoimi prawami. To wytrawna gra pomiędzy patentami, grupami interesów oraz zespołami badawczymi. Międzynarodowe regulacje nakazują zachowanie patentu na okres 10 lat. Każdy nowy lek, czy preparat jest objęty patentem, który wygasa po wskazanym okresie. Przez ten czas koncerny farmaceutyczne, które sporo zainwestowały w danych lek chcą wyciągnąć maksymalne zyski ze swojego produktu. Ponieważ po upływie 10 lat każda firma na świecie może przystąpić do wykorzystania składu chemicznego i procedury opisanej w patencie. Tak też jest w przypadku insulin analogowych. Chociaż są one tak samo skuteczne jak insuliny ludzkie są reklamowane, jako najlepszy produkt na rynku.

Problem w tym, że ich sprzedaż nie przyniosła oczekiwanych zysków. Czas żniw jest ograniczony, dlatego koncerny posiadające patent na insulinę analogową (sztuczną) poszukują odbiorców na całym świecie. Dzięki departamentowi kierowanemu przez Krzysztofa Łandę, budżet Ministerstwa Zdrowia jest jednym z tych odbiorców. Stało się tak pomimo faktu, że koszt dziennej dawki refundowanych insulin jest kilkanaście razy większy niż koszt insulin naturalnych produkowanych przez polskich producentów. Dzienny koszt terapii insuliny firmy Eli Lilly to 1,43 złotego. W wypadku firmy Sanofi to kwota 1,95 złotego. Jeżeli chodzi o firmę Novo Nordisk to już kwota prawie 2,96 złotych. Tymczasem koszt dziennej kuracji insuliną polskiego producenta należącego do Skarbu Państwa – Polfy Tarchomin to kwota 0,11 złotych. Niemal 27 razy tańsza insulina nie została uwzględniona przez urzędników Ministerstwa Zdrowia.

 

Droższe nie znaczy lepsze.

Sęk w tym, że dla pacjentów powyżej 65 roku życia stosowanie analogowych insulin długodziałających może okazać się szkodliwe. Polskie towarzystwo Diabetologiczne w pierwszej połowie tego roku opracowało „Zalecenia kliniczne dotyczące postępowań u chorych na cukrzycę 2016”. W opracowaniu możemy przeczytać, że u części chorych w zaawansowanym wieku może być skuteczne podawanie małych dawek preparatów krótkodziałających insuliny lub szybkodziałających analogów (…) bez jednoczesnego stosowania insuliny o przedłużonym czasie działania.”. Mimo to Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na refundację długodziałającej insuliny. W prasie branżowej już pojawiły się ogłoszenia i komunikaty pokazujące jak przeliczać dotychczasową dawkę insuliny naturalnej na insulinę analogową. Oczywiście ogłoszenia te są sponsorowane przez koncerny farmaceutyczne, których insulina znalazła się na liście refundacyjnej „S”.

O wątpliwej przyszłości insuliny analogowej wiedzą instytucje farmakologiczne na całym świecie. Na łamach oficjalnego miesięcznika Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą (EASD) opublikowano pracę naukową, z której wynikało, że analizy przeprowadzone w Niemczech oraz Szwecji mogą sugerować, że stosowanie insuliny analogowej o przedłużonym działaniu, u chorych na cukrzycę typu 2 może prowadzić do wzrostu ryzyka wystąpienia raka piersi i jelita grubego. Według British Medical Journal brytyjski budżet zaoszczędził w latach 2000-2009, aż 650 milionów funtów na refundacji insulin ludzkich zamiast analogowych. Podobne wątpliwości miały instytucje Niemieckie, według których korzyści ze stosowania insulin analogowych nie odpowiadają kosztom terapii. Przedstawiciele brytyjskiego instytutu NICE [National Institute for Health and Clinical Excellence] zalecają w pierwszej kolejności stosowanie insuliny naturalnej tj. ludzkiej.

 

Wstydliwy konflikt interesów w Ministerstwie Zdrowia.

Jakiś czas temu na łamach „Gazety Finansowej” opisywaliśmy niejasne powiązania Ministra Krzysztofa Łandy z koncernami farmaceutycznymi. Przez 4 lata jego fundacja otrzymała od nich prawie 2 mln złotych. Od firm, których preparaty insulinowe znalazły się na liście leków refundowanych dla seniorów fundacja Ministra Łandy otrzymała, co najmniej 113 tys. złotych. Zapytany o wpływ na kształt listy refundacyjnej dla seniorów Minister Łanda wyparł się jakiegokolwiek wpływu na kształt listy. Jak stwierdził Pan minister, nie brał on w żadnej mierze udziału w opracowaniu listy 75+. „Zakończyłem nadzór nad decyzjami refundacyjnymi i ich przygotowaniem na etapie wstępnym przygotowania procedury wyborów leków na wykaz S (…) skoro przestałem odpowiadać za tworzenie wykazu S na etapie tworzenia procedury i przed zakończeniem jej opracowanie to nie mogłem uczestniczyć w procesie tworzenia wykazu S” – stwierdził Minister Łanda. Minister nadal kierujący departamentem polityki lekowej odsyła nas chętnie do swoich następców w tym Ministra Marka Tombarkiewicza oraz Izabeli Obarskiej. Ponieważ pod koniec czerwca 2016 roku Łanda został odsunięty od refundacji leków, odpowiedzialność się rozmywa. Ministerstwo Zdrowia zapytane o to, kiedy powstawały propozycje konkretnych pozycji na liście refundacyjnej nabrało wody w usta. Dziennikarzom udzielono ogólnodostępnej informacji na temat tego, kiedy ukazała się lista leków refundowanych.

Tymczasem „Gazecie Finansowej” udało się dotrzeć do zlecenia Ministra Zdrowia z dnia 18 maja 2016 roku „w sprawie przygotowania opinii odnośnie efektywności wskazanych w załączeniu produktów leczniczych w populacji powyżej 75 roku życia”. Zlecenie to powierzono Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji [AOTMiT]. Ze zlecenia tego wynika, że preparaty insulinowe firm sponsorujących fundację Krzysztofa Łandy były brane pod uwagę już 18 maja 2016 roku. Przypomnijmy było to półtorej miesiąca przed odsunięciem go od spraw związanych z refundacją. Przedmiotem oceny AOTMiT były między innymi preparaty insulina determir [Levemir –Novo Nordisk] oraz insulina glargine [Lantus – Sanofi Aventis oraz Abasaglar – Eli Lilly]. Jak stwierdziła Agencja „w przypadku osób starszych rekomendacje dotyczące zastosowania insulin długodziałających nie są niejednoznaczne”.

Oznacza to, że wybrano najdroższe preparaty, co, do których skuteczności nie ma pewności. Za to są to preparaty producentów, którzy sponsorowali działalność Krzysztofa Łandy. Na koniec należy przytoczyć stanowisko Ministerstwa Zdrowia „Za przygotowanie listy leków przysługującej bezpłatnie pacjentom 75+ odpowiada Departament Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia. Departament ten do 24 czerwca 2016 r. podlegał w całości nadzorowi wiceministra Krzysztofa Łandy.”

 

 

A gdzie Pan Minister Radziwiłł?

Wszystko to każe zadać pytanie czy Minister Konstanty Radziwiłł jest prawdziwym Ministrem Zdrowia w rządzie Beaty Szydło. Czy też jest jedynie „słupem”, twarzą dla przedstawicieli zagranicznych koncernów które niczym na sznurkach każą wykonywać swoje polecenia całemu Ministerstwu. Niezrozumiałe jest także, dlaczego niczym lew Minister Zdrowia broni swojego podwładnego, który został skompromitowany jak żaden do tej pory. Wygląda na to, że Minister Radziwiłł niczym Nikodem Dyzma podpisuje dokumenty, które podkładają mu podwładni. Jednak ta beztroska jest zrozumiała. W końcu Pan Minister nie z własnej kieszeni finansuje program 75+.

Tagi: krzysztof łanda, ministerstwo zdrowia, watch health care, refundacja, gsk, sprawozdania, fundacja, komisja zdrowia, konstanty radziwił, cba

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone