06 Października 2016

Nasze śledztwa
luka2.png
autor: Łukasz Pawelski

Grupa trzymająca stadiony

  • Stadion.jpg

Od stycznia 2016 roku Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie tego programu. Śledczy przypuszczają, że duża część przetargów z lat 2009–2015 na budowę obiektów certyfikowanych mogła być ustawiona pod konkretnych producentów bieżni i firm budowlanych. Prokuratorzy sprawdzają, czy PZLA wpływał na samorządy i uczelnie wyższe, aby te przygotowywały specyfikację techniczną przetargów, tak by preferować produkty włoskiej firmy Mondo i szwajcarskiej Conicy. Nie jest tajemnicą, że na polskim rynku, jeżeli chodzi o układanie tych bieżni rządzi niepodzielnie firma Tamex Obiekty Sportowe S.A. Firma ta sponsorowała PZLA przez wiele lat. Od 2010 roku nawierzchnia firmy Mondo lub Conicy została położona na 35 obiektach z 50, które były budowane z udziałem środków pochodzących z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Były to najdroższe i największe inwestycje. Tamex instalował 15 nawierzchni. Oficjalnie Mondo twierdzi, że każdy może położyć ich nawierzchnię na stadionie. Musi tylko wystąpić do firmy o zgodę. Nieoficjalnie Tamex posiada wyłączność na sprzedaż produktów Mondo w Polsce.

 

Przetargi na stadiony lekkoatletyczne są podobne do tych na Orliki. Preferowano konkretny produkt budowlany, który oficjalnie był ogólnodostępny. Jednak na podstawie praktyki i porozumień pomiędzy producentami a wykonawcami tylko jedna firma miała możliwość zakupu bieżni czy nawierzchni i ich położenia. W ten sposób zgodnie z prawem przetarg był nieograniczony, jednak przyjęte specyfikacje spowodowały, że na wygraną mogła liczyć tylko wąska grupa osób. Wszyscy widzą, że jest to „ustawka” pod konkretne bieżnie, tylko że jest ona zgodna z prawem – mówi prokurator znający akta śledztwa w sprawie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

 

Lubelska ustawka.

Przykładem wykorzystania tego systemu jest jeden z największych przetargów na budowę stadionu lekkoatletycznego w 2016 roku. Chodzi o budowany za ponad 36 milionów złotych stadion w Lublinie. Inwestorem jest miasto, które ogłosiło przetarg. Projekt stadionu był oczywiście wcześniej konsultowany z PZLA. O tym, jaką nawierzchnię można położyć na stadionie, informuje Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki (IAAF). Jest to ponad 150 nawierzchni. Zanim dana bieżnia znajdzie się na liście Federacji, musi przejść procedurę certyfikacji. Badania wykonuje się tylko w 11 akredytowanych przez IAAF laboratoriach. W Polsce nie ma ani jednego takiego laboratorium. Kiedy dana nawierzchnia przejdzie testy pomyślnie, IAAF przyznaje certyfikat i zgadza się na jej zainstalowanie na stadionach lekkoatletycznych. Kolejne badania są przeprowadzane już po jej ułożeniu. Wówczas sprawdza się, czy nawierzchnia ma takie same parametry jak podczas pierwszych badań. Jeżeli wszystko się zgadza, IAAF przyznaje takiemu stadionowi certyfikat „IAAF Class 1”. Według IAAF obecnie jest na świecie ponad 650 takich stadionów. W Polsce są tylko trzy obiekty z certyfikatem IAAF Class 1. Mowa o stadionach w Rybniku, Malborku i Bydgoszczy. Zgodnie z wytycznymi IAAF wszystkie nawierzchnie, które posiadają ich certyfikat, są odpowiednie, by można było je położyć na stadionie.

 

Każda nawierzchnia posiada tzw. kartę techniczną. W niej znajdują się parametry techniczne bieżni, które zostały potwierdzone przez laboratoria. Urząd Miasta w Lublinie, ogłaszając przetarg, sprecyzował, jakie parametry musi spełniać nawierzchnia, która ma być położona na nowym stadionie. Zażądano, by nowa nawierzchnia była jeszcze zainstalowana wcześniej na dwóch stadionach w „europejskiej strefie klimatycznej”, które uzyskały certyfikat IAAF Class 1. Dodatkowo nawierzchnia musi posiadać klasyfikację ogniową Bfl oraz wydzielanie dymu S1 zgodnie z normą PN-EN 13 501. Tylko nawierzchnia Mondo spełniała oczekiwania lubelskich urzędników. – Wszyscy wysiedli, nikt nie ma wykładziny, która spełniałaby warunek o europejskiej strefie klimatycznej i klasyfikacji ogniowej – mówi przedstawiciel jednej z firm zainteresowanych przetargiem.

 

Pozostałe firmy, które przymierzały się do złożenia oferty na budowę stadionu twierdzą, że przez klasyfikację ogniową były na straconej pozycji. Według przedstawicieli firm z branży parametr ognioodporności jest absurdalny, żadna nawierzchnia go nie spełnia. Jest to technologicznie niemożliwe. Konsorcjum Tamex-Budimex wybuduje więc stadion za ponad 36 milionów złotych. Firmy, które nie mogły zdobyć klasyfikacji ogniowej dla nawierzchni, twierdzą, że miały przygotowane oferty na poziomie 30-32 milionów złotych. Przedstawiciel firmy, która zajmuje się nawierzchniami, twierdzi, że łatwo udowodnić, że cały ten przetarg to kpina. Wystarczy po oddaniu stadionu przebadać nawierzchnię na ten certyfikat klasyfikacji ogniowej. Nawierzchnia na pewno go nie spełni.

 

Miasto Lublin po zakończeniu prac budowlanych będzie musiało wykonać badania nawierzchni. Wynika to z treści umowy zawartej z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Stadion będzie musiał przejść procedurę klasyfikacyjną i uzyskać certyfikat PZLA. Bez tego ministerstwo nie rozliczy dotacji. Czy zatem miejski ratusz powinien się bać? Nie takie problemy rozwiązywano w Polsce. Certyfikat przyznawany jest m.in. na podstawie badań technicznych nawierzchni, które w Polsce może wykonać tylko ITB w Warszawie. Ten sam instytut wydał wcześniej klasyfikację ogniową. W praktyce oznacza to, że kierowane przez Pawła Sulika laboratorium sprawdzi, czy wydana przez nich wcześniej klasyfikacja ogniowa dla nawierzchni Mondo jest zgodna z normą. Oczywiście wynik testu będzie potwierdzał certyfikat ognioodporności. – Niech ktoś zrobi test gdzieś indziej i będzie prawdziwy dym – kończy nasz rozmówca.

 

Nic się nie stało.

Póki co minister Andrzej Adamczyk twardo staje za podległymi mu urzędnikami. Kierowane przez niego ministerstwo bagatelizuje fakt, że Paweł Sulik i inni pracownicy ITB otrzymywali pieniądze od zagranicznych koncernów. Paweł Sulik po publikacji „Gazety Finansowej” zrezygnował ze stanowiska zajmowanego w prywatnej firmie, tak samo jak Leonard Runkiewicz. Zaledwie dzień po internetowej publikacji artykułu dotyczącego korupcjogennych praktyk w ITB minister Andrzej Adamczyk bawił się na imprezie budowlańców współorganizowanej przez ITB.

 

Więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Finansowej".

 

Tagi: paweł sulik, itb, instytut techniki budowlanej, tamex, stadion w lublinie

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone