21 Sierpnia 2015

Nasze śledztwa
MiA.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Michał Majewski

Dyplomatyczny folwark

  • pism-sikorski-giertych-kulczyk-bielecki-applebaum.jpg Zrzut ze strony PISM: http://www.pism.pl/wydarzenia/konferencje/Debata-Strategiczna-PISM-2013

Finansowe tajemnice, konflikty interesów, łamanie rozporządzeń i uciekanie przed pytaniami. Czy tak powinna działać polska dyplomacja?

 

Sierpień 2013 roku. Ekskluzywny hotel „Bryza” w Juracie należący do Zbigniewa Niemczyckiego. To miejsce, w którym od kilku lat spędza urlopy Radosław Sikorski. Tym razem to jednak nie jest wypoczynek. Spotykają się między innymi ówczesny minister spraw zagranicznych, doradca premiera Tuska Jan Krzysztof Bielecki, minister Adam Jasser, szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski. Obok nich Jan Kulczyk, prezes KGHM Herbert Wirth, szef PGE Krzysztof Kilian, Krzysztof Krystowski kierujący grupą zbrojeniową Bumar, Jerzy Kurella z PGNiG, kilku innych szefów państwowych firm i bogatych przedsiębiorców oraz Roman Giertych. 

 

Limuzyny i fundacja

 

To zacne grono spotkało się na zamkniętej imprezie zorganizowanej przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych oraz Fundację Dyplomacji Publicznej. PISM jest podległą MSZ-owi jednostką państwową, której celem jest działalność badawcza i analityczna. Fundacja to z kolei podmiot założony przez państwowy PISM. Na sali widać reklamę ekskluzywnej marki samochodów. Nieprzypadkowo. Kontaktujemy się z dilerem wskazanym na banerze. – Współpracowaliśmy z Fundacją Dyplomacji Publicznej. Podstawiliśmy samochody Audi A7 i A8 i daliśmy kierowców, aby przewozić gości na trasie Trójmiasto–Jurata. Zapłata? Zrobiliśmy za reklamy na sali – słyszymy u dilera. 

 

Zbiórka od biznesu

 

Fundacja, jak się okazuje, zbierała również pieniądze od gości w zamian za możliwość podyskutowania z ministrami. Wpisowe? 7 tysięcy złotych. Gdy o to pytaliśmy, nie wszyscy chcieli się do tego przyznać. Z banku PKO BP i z PGNiG na początku dostaliśmy informację, że nie było żadnego finansowego wsparcia dla fundacji. Gdy zaczęliśmy drążyć temat, obie firmy przyznały, że „wniosły opłaty konferencyjne”, ale nie chciały podać kwot. Przyznały się PGE i Polski Holding Obronny (dawniej grupa Bumar). Zdjęcia robiła gościom profesjonalna fotograf, która w swym portfolio chwali się pracą w kampanii wyborczej PO. Z konferencji powstało pięknie wydane opracowanie pod redakcją szefa PISM Marcina Zaborowskiego. Jedną z autorek była zaś Maya Rostowska, córka wicepremiera i ministra finansów. Za wydawnictwo zapłaciła Fundacja KGHM-u. Ile? Koncern nie chce zdradzić. Rzecznik napisał nam tylko, że firma wsparła trzy debaty i jedną konferencję zorganizowaną przez PISM i fundację. Znaleźliśmy dowód, że KGHM-owska Fundacja Polska Miedź tylko od czerwca 2013 do grudnia 2014 przekazała 250 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Dyplomacji Publicznej – na dwie debaty i jedną konferencję. Imprezy takie jak ta w Juracie, opisana przez nas, odbywały się również w latach następnych. Tyle że PISM i fundacja publicznie przestały się nimi chwalić.  

 

Akta bez bilansów

 

Widząc, że wokół państwowej Fundacji Dyplomacji Publicznej krążą duże pieniądze, postanowiliśmy przejrzeć akta tej organizacji w sądzie rejestrowym. Po to, by zobaczyć nie tylko kto i jakie kwoty wpłacił, ale też jak rozchodziły się pieniądze. Nie zobaczyliśmy, ponieważ okazało się, że fundacja nie przestawia bilansów rocznych i żadnych zestawień finansowych, choć działa już od 11 lat. Z naszych informacji wynika, że najprężniej za czasów ministrowania Radka Sikorskiego. Razi nie tylko brak dokumentów finansowych, ale też łamanie statutu. Zaczynając od braku informacji, kto zasiada w radzie fundacji, po brak strony internetowej. Wiadomo tylko, że szefem fundacji jest ekonomista profesor Witold Orłowski, a członkiem zarządu Marcin Zaborowski, były już w tej chwili szef PISM. Zadzwoniliśmy do profesora Orłowskiego. Przyznał, że fundacja zbiera pieniądze na organizowane przez siebie imprezy. Po szczegóły odesłał nas jednak do kierownictwa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Nie ma bilansów w sądzie? Proszę zrozumieć, że ja się nie zajmuję składaniem sprawozdań w sądzie – powiedział nam znany ekonomista. 

 

Zaborowski się spotka, to znaczy nie spotka 

 

PISM i Fundacja Dyplomacji Publicznej zaczęły „zbliżać się do biznesu” kilka lat temu, kiedy do rady instytutu wszedł Jan Krzysztof Bielecki. Były premier szybko wszedł w ostry konflikt z ówczesnym szefem PISM Sławomirem Dębskim, który miał inną wizję działalności. Chciał, by PISM pozostawał przede wszystkim instytucją badawczą i doradczą dla rządu, a nie kojarzącą biznes z polityką.

Tuż po katastrofie smoleńskiej Dębski został zwolniony, a jego fotel zajął Marcin Zaborowski, związany z Radkiem Sikorskim. Pod rządami Zaborowskiego na niwie gospodarczej zaczęła działać uśpiona dotąd Fundacja Dyplomacji Publicznej.

Zaborowski początkowo przystał, by się z nami spotkać i porozmawiać o fundacji. Po kilku godzinach dostaliśmy jednak maila od jego współpracowniczki. – Tym razem nie skorzystamy z okazji rozmowy z państwa redakcją. W sprawach związanych z PISM i jego działalnością polecamy kontakt z biurem prasowym instytutu – napisała Joanna Kędzierska. Próbowaliśmy Marcinowi Zaborowskiemu wyjaśnić, że chodzi przecież o działalność fundacji, której wciąż jest członkiem zarządu. Odpisał: „W kwestii kontaktów z mediami to pani Joanna Kędzierska podejmuje decyzje”. 

 

Odpowiedzi? Za miesiąc

 

Marcin Zaborowski odesłał nas do PISM, profesor Witold Orłowski bezpośrednio do Anny Zielińskiej-Rakowicz, która pełni obowiązki dyrektora instytutu. Ta jednak nie zechciała rozmawiać i przez podwładną poprosiła o pytania na piśmie. Wysłaliśmy je. Po dwóch dniach zadzwoniliśmy z pytaniem, kiedy przyjdą odpowiedzi. – Zgodnie z prawem mamy na to 30 dni – powiedziała nam Marta Drewniak z biura prasowego PISM. Nie mogliśmy zgodzić się na takie odwlekanie sprawy, bo wokół instytutu dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy (oczywiście, jeśli odpowiedzi nadejdą, to je opublikujemy). O jakich dziwnych rzeczach mówimy?

 

Łamanie rozporządzenia 

 

Pod koniec maja PISM ogłosił konkurs na szefa, w związku z końcem kadencji Zaborowskiego. Konkurs został rozstrzygnięty 30 czerwca i wygrał go, co jest tajemnicą poliszynela, wspominany już Sławomir Dębski. 

– Dla Zaborowskiego, Bieleckiego i Sikorskiego start Dębskiego był niemiłą niespodzianką, zaś jego wygrana fatalną wiadomością – mówi nam jeden z pracowników MSZ.  

Tuż po rozstrzygnięciu konkursu szef MSZ Grzegorz Schetyna wysłał decyzję komisji do Kancelarii Premiera, bo to formalnie szef rządu powołuje szefa PISM. I tu zaczął się problem. Od dwóch miesięcy nie ma żadnego odzewu. Z dwóch niezwiązanych ze sobą źródeł słyszeliśmy, że sprawa nominacji dla Dębskiego jest blokowana w KPRM przez Jana Krzysztofa Bieleckiego i Radka Sikorskiego. Sytuacja jest więc taka, że instytutem kieruje była współpracowniczka Zaborowskiego, z którym były premier i były minister spraw zagranicznych żyli w doskonałych relacjach. Przy okazji łamane jest rozporządzenie szefa MSZ. Mówi ono, że wyniki konkursu na szefa PISM są ogłaszane niezwłocznie na stronie instytutu i ministerstwa. Konkurs zakończył się 30 czerwca, a po wynikach nie ma śladu. Z naszych informacji wynika, że szef MSZ Grzegorz Schetyna posłał do PISM kontrolę, lecz jej wyników jeszcze nie ma. A jest co sprawdzać.

 

Pomieszanie ról

 

Oprócz tajemnic finansowych trzeba wyjaśnić jeszcze kilka spraw. Przede wszystkim pomieszanie ról przez Marcina Zaborowskiego, który będąc szefem PISM (państwowej instytucji doradczej polskiego rządu) tworzył polską odnogę amerykańskiego think tanku Center for European Policy Analysis (CEPA). Polski oddział CEPA został powołany w kwietniu tego roku, Zaborowski właśnie wtedy wszedł do zarządu. 400 tysięcy dolarów – jak wynika z dokumentów rejestrowych – na powołanie warszawskiego biura dała centrala CEPA z Waszyngtonu. Główną postacią, „twarzą” CEPA jest Anne Applebaum, żona Radka Sikorskiego. Dalej. Z dokumentów w warszawskim sądzie gospodarczym wynika, że Zaborowski wciąż pozostaje wiceszefem należącej do PISM Fundacji Dyplomacji Publicznej. 

Łakomy kąsek

 

Rozmówca, który jest znawcą think tanków działających w obszarze polityki zagranicznej, zwraca uwagę, że cała konstrukcja może być pomysłem na funkcjonowanie Radosława Sikorskiego w nowej sytuacji: – Wybór Dębskiego na szefa PISM jest torpedowany. Szefem instytutu pozostaje osoba bliska Zaborowskiemu. On sam, będąc w PISM, tworzył think tank, którego twarzą jest żona Sikorskiego. Jednocześnie ten sam Zaborowski jest w Fundacji Dyplomacji Publicznej, która kooperuje z biznesem.

Pytanie, czy nie chodzi tu o tworzenie swoistego partnerstwa publiczno-prywatnego w polityce zagranicznej? Kąsek jest łakomy. PISM ma spory budżet, siedzibę, dotarcie do urzędników państwowych. CEPA to okno na świat. Dostęp do łamów zachodniej prasy i salonów.

Jak widać, cała ta sytuacja jest absolutnie mętna i dwuznaczna. 

Tagi: polski instytut spraw międzynarodowych, fundacja dyplomacji publicznej, finansowanie, witold orłowski, jan krzysztof bielecki, sławomir dębski, radek sikorski, anna zielińska-rakowicz, center for european policy analysis, anne applebaum

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone