09 Listopada 2016

Nasze śledztwa
K48l.jpg
autor: Redakcja

Chilijska afera w KGHM

  • Sierra-Gorda-kghm.jpg

„Gazeta Finansowa” i Polska Agencja Informacyjna Interpress jako pierwsze dotarły do zatrudnionych w polskiej kopalni Chilijczyków, którzy grożą kolejnymi strajkami i podsumowują ostatnie miesiące pracy pod nowym szefostwem.

Sierra Gorda to niewielka, licząca ok. trzech tysięcy mieszkańców, miejscowość w Antofagaście w północnym Chile. O mieście ostatni raz było głośno osiem lat temu, za sprawą incydentu na planie filmowym Jamesa Bonda „Quantum of Solace” (burmistrz wjechał na plan, oburzony, że nie został poproszony o zgodę na kręcenie filmu).

Ok. 4,5 km od Sierra Gorda znajduje się kopalnia i zakład Sierra Gorda SCM. W posiadanie KGHM trafiła w 2012 r., gdy Sąd Najwyższy Kolumbii Brytyjskiej (Kanada) zatwierdził warunki transakcji nabycia przez KGHM Polska Miedź akcji kanadyjskiej spółki Quadra FNX Mining stanowiących 100 proc. jej kapitału zakładowego. Polacy za kanadyjską spółkę mieli zapłacić ok. 10 mld zł.

Operacja ta miała okazać się dla KGHM żyłą złota. Ostatnią tak dużą zagraniczną transakcją KGHM była inwestycja w Kongo. Kongo jednak okazało się dla Polaków klapą, zakończoną ewakuacją pracowników przed gniewem autochtonów na początku 2009 r. Inwestycja w Chile miała przerwać złą passę.

Po zakupie kanadyjskiej spółki polska państwowa spółka awansowała do światowej czołówki (czwarte miejsce) pod względem zasobów miedzi. Najcenniejszym aktywem kanadyjskiej spółki były większościowe udziały w złożu w Sierra Gorda (pozostałe należą do dziś do japońskiej korporacji Sumitomo).

Celem zakupu było m.in. obniżenie kosztów wydobycia miedzi (w Polsce wydobywa się ją z pokładów położonych głęboko pod powierzchnią ziemi). Miało być taniej i łatwiej. Wydobywana ruda miała być na miejscu przerabiana na koncentrat miedzi, który następnie drogą morską trafiać m.in. do hut w Japonii.

Zanim kopalnia zaczęła działać KGHM musiała uporać się m.in. z zapewnieniem stałej dostawy wody do położonej na pustyni kopalni oraz pozwem lokalnego dentysty, który bał się, że działalność kopalni i zakładu zanieczyści jego posesję.

Kopalnię uruchomiono pod koniec 2014 r. Otwarcie kopalni miało rangę państwową. W uroczystości brała udział m.in. prezydent Michelle Bachelet oraz ok. 100-osobowa delegacja z Polski.

Okazało się jednak, że skały z dużą zawartością miedzi znajdują się głębiej, niż sądzono a do tego koszty wydobycia są obecnie znacznie wyższe niż w Polsce. Niedawno zakup wzięła na celownik ABW, która skierowała do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu wniosek o wszczęcie śledztwa ws. nieprawidłowości przy zakupie kanadyjskiej spółki.

W tym tygodniu mija piąty miesiąc gdy funkcję dyrektora generalnego Sierra Gorda SCM pełni Robert Wunder. Jednak dla pracujących w niej Chilijczyków nie była to dobra zmiana.

Druga zmiana bez zezwolenia

W polsko-japońskiej kopalni działają dwa związki zawodowe: Sindicato Número 1 De Trabajadores Minera Sierra Gorda S.C.M oraz Sindicato N°2 Minera Sierra Gorda. Pierwszy jest niewielki, zrzesza część górników. Obecnie ich postulatem jest już tylko odzyskanie należnych im pieniędzy. Drugi (obejmuje ok. 80 proc. pracowników) zrzesza górników i pracowników zakładów. Dla nich najważniejsza jest poprawa warunków pracy, unormowanie czasu pracy i walka z zanieczyszczeniem środowiska koncentratem miedzi.

- Problemy zaczęły się gdy wnieśliśmy o przeprowadzenie kontroli w zakładzie, w szczególności jeśli chodzi o nocną zmianę. W Chile mamy wyjątkowy czas pracy - czyli 7 dni pracy i 7 dni odpoczynku. Żeby móc realizować taki tryb pracy, niezbędna jest autoryzacja ze strony chilijskich władz – Krajowej Dyrekcji Pracy. Kiedy składano wniosek o autoryzację, nie objęto systemu nocnych zmian, a jedynie te dzienne. Oznacza to, że mamy do czynienia z nieprawidłowością. (…) Wnieśliśmy o zrealizowanie kontroli czasu pracy, ponieważ dostaliśmy zawiadomienie jakoby członkowie naszego związku zawodowego pracowali ponad 12 godzin dziennie. Kiedy na teren kopalni przybył regionalny inspektor pracy, w celu zweryfikowania tego doniesienia, stwierdził, że pracownicy pracują ponad 8 godzin dziennie – mówi nam prezes Związku Zawodowego Nr 2 (Sindicato N°2 Minera Sierra Gorda) Humberto Vidaurre Andrade.

- Przy okazji kontroli na nocnej zmianie urzędnik zdał sobie sprawę, że firma nie dostała autoryzacji systemu nocnych zmian. O fakcie poinformowaliśmy władze firmy i wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Jednak w pewnym momencie władze chilijskie przymknęły oczy na sprawę i postanowiły jedynie ukarać firmę grzywną. Suma okazała się być bardzo niska - zaledwie 2,6 mln chilijskich pesos, a pracownicy nadal pracują w nieautoryzowanym czasie pracy – wyjaśnia Andrade i dodaje: - Rozmawialiśmy o tym z firmą wiele razy, informowaliśmy o tym samego dyrektora Roberta Wundera, jak i prawnika Sierra Gorda SCM, Miguela Baezę. Bez rezultatu. Jako związek dążymy do tego, aby zgodnie z prawem nocna zmiana dostała autoryzację. W związku z tym zorganizowaliśmy manifestację, aby zwrócić uwagę na ten problem. (…) Na ten moment (wywiad z związkowcami prowadziliśmy pod koniec października – red.) czas pracy nadal nie dostał autoryzacji, a zarząd zdecydowanie ignoruje problem. Wiele razy wysłaliśmy maile do zarządu z prośbą o rozwiązanie problemu. Jesteśmy ignorowani, a dyrektor generalny nie chce się z nami spotkać.

Na spotkanie ze związkowcami nowy dyrektor miał wysłać swojego zastępcę oraz prawnika. Na braku autoryzacji czasu pracy problemy górników się nie kończą.

- Nasz związek dostaje wiele zażaleń związanych z praktycznym aspektem pracy. Są to problemy dotyczące pomieszczeń, nawet tak podstawowych jak miejsca do zmiany odzieży. Pracownicy przychodzą z pracy prosto do swoich pokoi brudni od metali ciężkich i muszą zabrać te ubrania do miejsc w których śpią. W tych samych ubraniach przebywają na stołówce, gdzie spożywają posiłki. Podnosiliśmy również tę kwestię, chcieliśmy doprowadzić do kontroli, nie dostajemy jednak odpowiedzi. Wśród wielu problemów jest także problem wody pitnej. Dysponujemy dowodami, iż woda dostępna na terenie kopalni jest skażona metalami ciężkimi. (…) Kopalnia Sierra Gorda jest również odpowiedzialna za zanieczyszczenie regionu. Próbujemy to kontrolować, rodziny się niepokoją o zdrowie swoich dzieci. Jeśli w najbliższym czasie nie dojdziemy do rozwiązania, podejmiemy bardziej radykalne kroki.

- Chcemy wyłącznie dialogu z dyrektorem, co okazało się być niemożliwym w ostatnim czasie. Ze strony związku wysłano dwa zaproszenia ale odmówił udziału w spotkaniu. Związek myśli o zmianie strategii w przypadku, gdy konsekwentnie się nas ignoruje. Możemy apelować o kolejne protesty – mówi z kolei Adriana Rivera, prawniczka Związku Zawodowego Kopalni Sierra Gorda (Sindicato N°2 Minera Sierra Gorda).

5 milionów USD zaległości

- Pracownicy pracują po 12 godzin. To, co należy zrobić to wprowadzić unormowany, ośmiogodzinny czas pracy. Nasi pracownicy pracują po 4 godziny nadto. W Chile, za 1 nadgodzinę płaci się o 50 proc. więcej niż za godzinę normalną.  W związku z tym doszliśmy do tego, że firma jest winna naszym pracownikom średnio 7 milionów pesos – to w sumie ponad 5 mln dolarów – mówi nam Rivera.

Prawniczka zaznacza jednak, że nie składa żądań finansowych, żeby móc dojść do porozumienia z dyrektorem Wunderem. Sam dyrektor miał w ostatnim czasie przekonywać związkowców (mailowo), że przystanie na tylko na postulat finansowy. Jednak w ostatnich tygodniach sprawy przyjęły nieoczekiwany obrót.

- 13 października firma rozesłała wewnętrzny komunikat, w którym poinformowała o wpłacie zrealizowanej przez Sierra Gorda SCM na rzecz pewnej organizacji. Wiadomość ta głęboko niepokoi pracowników, którzy nie rozumieją jak można było dokonać darowizny w czasie, gdy dyrektor generalny Robert Wunder utrzymuje, że nie ma środków na rozwiązanie wewnętrznych problemów spółki, takich jak nocna zmiana 7 na 7 – mówią nam przedstawiciele związkowców.

- Jakby tego było mało, badając sprawę dotacji dowiedzieliśmy się, że zarządzanie pana Rojasa [Dyrektora ds. Zewnętrznych, Carlosa Rojasa – red.] jest przysługą polityczną oddaną przyjaciółce Marceli Hernando z partii Radykalnej (chilijska lewica), która to pojawiała się obok niego na poniższym zdjęciu, nadając tym samym darowiźnie charakter polityczny – mówią związkowcy i dodają: - Niestety, tego typu zachowania nie są niczym nowym. Dowiedzieliśmy się także, że pan Rojas w imieniu Sierra Gorda SCM udziela politycznego wsparcia burmistrzowi wspólnoty Sierra Gorda Jose Guerrero, należącego do partii socjalistycznej. Pan Rojas zatrudnił 10 nowych pracowników w czasie trwania procesu wyborczego - wszyscy to zwolennicy burmistrza. Nie rozpatrzył on zgłoszeń kandydatów z innych rad sąsiedzkich, osób niebędących zwolennikami socjalistycznego burmistrza. Zachowanie dyrektora Sierra Gorda SCM wywołało oburzenie mieszkańców 3 z 4 rad sąsiedzkich, tak we wspólnocie Sierra Gorda jak i sąsiedniej Baudanos. Sytuacja ta utrzymuje się do dnia dzisiejszego i generuje napięcie w relacjach z sąsiednimi społecznościami.

Jako dowód otrzymujemy biuletyn Sierra Gorda SCM „Al día” nr 352 z 13 października 2016 r. Tytuł tekstu w biuletynie to „Sierra Gorda SCM zrealizowała ważną dotację na rzecz klubu Budeo w Antofagaście” - „SG SCM realiza importante donación a club Budeo de Antofagasta”. To lokalny klub Bodyboardingu. Wpłata miała zostać zrealizowana przez Dyrektora ds. Zewnętrznych, Carlosa Rojas. Do tekstu dołączono zdjęcie: od prawej dyrektor ds. zewnętrznych Sierra Gorda SCM Carlos Rojas, posłanka z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Radykalnej Marcela Hernando, założyciel klubu Budeo Arturo Soto.

Co ciekawe – wspomniany José Guerrero dwa tygodnie temu został ponownie wybrany na burmistrza Sierra Gorda. Jak informowała redakcja 24horas.cl, o zwycięstwie przesądziło 10 głosów.

- Robert Wunder ignoruje roszczenia swoich pracowników, nie słucha ich próśb. Ten związek nigdy nie prosił o pieniądze. Ten związek prosi o wsparcie na projekty socjalne, na potrzeby socjalne pracowników, zdrowie, edukację, wsparcie życiowe - to są nasze roszczenia umieszczone w pierwszej petycji. Początkowo zdawało się, że firma je zaakceptuje, ale do tej pory nie mamy odpowiedzi – mówi Rivera.

- Wiele osób składa najróżniejsze zawiadomienia o nieprawidłowościach, również tych dotyczących procesu wydobycia. Sierra Gorda nie spełnia wielu obowiązujących norm. Taka jest rzeczywistość. (…) Chcemy żeby firma rosła, produkowała więcej, była przyjazna dla lokalnej społeczności, żeby była odpowiedzialna socjalnie. Chcemy też polepszyć wizerunek Sierra Gorda ponieważ w Chile on się pogorszył min. przez problemy z zanieczyszczeniem środowiska koncentratem miedzi. Jesteśmy częścią Sierra Gorda i chcemy dobrze dla firmy – podsumowuje.

Gazeta Finansowa dotarła też do nagrania na którym widać jak wyglądają zasady BHP w wykonaniu KGHM oraz jakiej jakości jest woda dostarczana pracownikom chilijskiej kopalni KGHM.

 


Więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Finansowej".

Tagi: kghm, chile, abw

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone