17 Czerwca 2015

Nasze śledztwa
MiA.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska, Michał Majewski

Autostrada widmo

  • IMG1788 (2).JPG Otwarta brama przez którą można dostać się w pobliże A2.
  • IMG1789 (2).JPG Otwarta brama przez którą można się dostać w okolice autostrady.
  • IMG1781 (2).JPG Niedokończona droga przeciwpożarowa przy A2.
  • IMG1793 (2).JPG Spłoszona sarna tuż obok A2
  • IMG1794 (2).JPG Zniszczony odpływ wody na skarpie autostrady.
  • IMG1802 (2).JPG Zbiornik przy samej autostradzie, który służy dzieciom za basen.
  • IMG1804.JPG Zdezelowany opływ wody na skarpie A2.
  • IMG1813.JPG Autostrada A2.
  • IMG1786 (2).JPG Brama na drogę przeciwpożarową przy autostradzie.
  • IMG1787 (2).JPG Bruk, z którego ma powstać droga przeciwpożarowa obok autostrady.
  • IMG1785 (2).JPG Niedokończone odwodnienia na skarpie A2
  • IMG1778 (2).JPG Zdezelowana skrzynka rozdzielcza przy autostradzie.
  • IMG1779 (2).JPG Zniszczone ogrodzenia obok drogi.
  • IMG1807.JPG Niedokończony przepust pod autostradą i niezabezpieczone wejście na A2.
  • IMG1791.JPG Kolejna otwarta, niezabezpieczona brama.

Dzikie zwierzęta mogące wtargnąć na autostradę, niedokończone pasy awaryjne, wyłamane bramy i bałagan - tak wygląda zaplecze autostrady A2 kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy.

 

Z pozoru wszystko wygląda w porządku. Równa nawierzchnia, czysto, po bokach dźwiękoszczelne ekrany. Samochody pędzą grubo ponad 150 km/h. Nowocześnie i po europejsku. Wystarczy jednak zjechać na zaplecze autostrady, by zobaczyć obrazki co najmniej zaskakujące. Niedokończone drogi przeciwpożarowe i przepusty wodne, powyrywane bramy, ludzie swobodnie chodzący po, teoretycznie, zamkniętym terenie. Trafiliśmy nawet na zagubioną sarnę, biegającą wzdłuż autostrady. Trzeba czekać aż zwierzę wybiegnie na jezdnię i spowoduje karambol? Dopiero wtedy sprawa stanie się głośna? Dopiero wtedy ktoś się tym zajmie? Dzieje się to wszystko na A2 w okolicach Żyrardowa.

 

Od wielu miesięcy na budowie nic się nie dzieje

 

Po okołoautostradowych terenach obwiózł nas jeden z podwykonawców, który pracował przy tej budowie i do dzisiaj nie otrzymał wynagrodzenia. Niewielu o tym wie, ale ten – zaledwie 21-kilometrowy odcinek autostrady – ciągle nie jest oddany do użytku. Zapewniono na nim jedynie tzw. przejezdność. Ten stan trwa już od ponad trzech lat. Nasz przewodnik: - Od wielu miesięcy na budowie nic się nie dzieje. Wykonawca, czyli firma Bogl a Krysl, zeszła z budowy. Inwestycja nie jest skończona. Poszczególne elementy są rozkradane. Nikt tego nie pilnuje.

W okolicach Hipolitowa podjeżdżamy do A2 boczną drogą. Brama na drogę pożarową jest wyłamana. Można podejść do samej autostrady. Trzy metry od drogi leży kostka brukowa. – Było jej więcej, ale ludzie sukcesywnie wynoszą ją do domów – opowiada nasz przewodnik.

 

 

Miejscowe dzieciaki mają tu dziki basen

 

Jedziemy w kolejne miejsce. Na nasypach obok autostrady widać jeszcze niedokończone i już zaniedbane odwodnienia. Dalej niedokończony przepust wodny. W wielu miejscach obok autostrady stoi woda. Widać, że odwodnienia nie działają jak powinny. Większość bram, prowadząca do dróg przeciwpożarowych wzdłuż autostrady, jest otwarta. Miejscowi zrobili sobie z tych dróg skróty. Chodzą tamtędy, jeżdżą samochodami, na rowerach. W wielu miejscach brakuje też siatek, które mają uniemożliwiać dzikim zwierzętom wtargniecie na drogę. Możemy się o tym przekonać na własne oczy. W pobliżu Wiskitek spłoszona sarna biega tuż obok dźwiękoszczelnego ekranu autostrady. 150 metrów dalej ekran się kończy. Gdyby zwierzę pobiegło w tamtą stronę, mogłoby bez żadnych przeszkód wejść na autostradę. Na szczęście zawraca i umyka przez otwartą bramę, tę samą, którą wbiegło na teren autostrady. Jedziemy dalej. 10 metrów od autostrady widzimy zbiornik na wodę, mający zbierać tę po ulewach.

– To jest basen – opowiada nasz przewodnik.

- Jaki basen?

- Dziki. Dla miejscowych dzieciaków. Nikt tego terenu nie pilnuje, nie sprawdza. Dla dzieciaków jak znalazł, jest głęboko. Z tego murka można skakać na główkę – słyszymy.

Cały teren, po którym jeździmy jest zaniedbany. Część siatek, ogrodzeń jest rozkradziona. Trwa nieskoszona. Widać dziury po młodych drzewkach. Posadzono ich tu setki, tyle że większość została rozkradziona, a z ziemi sterczą tylko powbijane patyki, które miały podtrzymywać sadzonki. Te, które jakoś się uchowały i tak już uschły, bo nikt ich nie podlewał. Wszystko to, jak na inwestycję, która pochłonęła miliardy i była przedstawiana jako wielki sukces modernizacyjny, robi ponure wrażenie.

 

GDDKiA uspokaja i przerzuca winę na wykonawcę

 

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyraźnie bagatelizuje problem. Biuro prasowe GDDKiA odpisuje nam, że bramy są regularnie zamykane i narzeka na okolicznych mieszkańców, którzy mają dewastować infrastrukturę okołoautostradową. – Autostrada, w tym bramy awaryjne, są objeżdżane trzy razy dziennie. Wszelkie nieprawidłowości są natychmiast usuwane – czytamy w odpowiedziach z GDDKiA. To nieprawda. Bramy i przejazdy są zdewastowane, pootwierane dla postronnych. Nasz przewodnik: - Ja tu mieszkam. Opowieści o tym, że ktoś regularnie pilnuje tego miejsca, że naprawia szkody, to bajki o żelaznym wilku. Sami widzicie, jak to wygląda.

 

 

GDDKiA przyznaje, że inwestycja jest nieskończona i nic się na jej terenie nie dzieje. Urzędnicy zrzucają winę na wykonawcę, czyli firmę Bogl a Krysl, która mimo wezwań, nie dokończyła zaległych prac i nie naprawiła usterek oraz wad. GDDKiA odstąpiła od umowy z wykonawcą, strony kłócą się o pieniądze. Przez ich konflikt pieniędzy nie dostali niektórzy podwykonawcy, uczestniczący w kolejnych etapach budowy drogi.

GDDKiA przyznaje, że rozliczenia podwykonawców i wykonawców „są jeszcze w toku”. Kiedy inwestycja, która miała być gotowa kilka lat temu, zostanie wreszcie doprowadzona do końca? Z odpowiedzi, które dostaliśmy wynika, że nieprędko. Na razie GDDKiA będzie wyłaniać nowego wykonawcę. Jeszcze w tym roku.

Tagi: autosdrada, A2, GDDKiA, Żyrardów, droga, przetarg

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone