08 Listopada 2015

Gospodarka
DSC1212.jpg
autor: Michał Majewski

Poczta Polska. Posady tuż przed oddaniem władzy

  • halicki-jozwiak-poczta-polska.jpg Warszawa, 06.07.2015. Minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki i prezes zarządu Poczty Polskiej S.A. PAP/Rafał Guz

Dwa tygodnie przed wyborami wiceprezesem Poczty Polskiej został były działacz warszawskiej PO i współpracownik ministra Andrzeja Halickiego, który Pocztę nadzoruje. 

 

 

Sprawa wygląda na przydzielanie świetnie opłacanych posad tuż przed pożegnaniem z władzą. 12 października stanowisko wiceprezesa Poczty objął Rafał Krzemień, człowiek, który nie ma żadnego doświadczenia w branży pocztowej. Ma za to inne atuty. Krzemień to były działacz warszawskiej Platformy, delegowany przez polityków tej partii do państwowych spółek. Po co taki ruch na moment przed wyborami?

 

Wiceprezes na chwilę

 

Rozwiązanie zagadki może tkwić w zarobkach: na szczytach Poczty są one bardzo wysokie. W 2014 roku wynagrodzenia 6-osobowego zarządu, jak wynika ze sprawozdań finansowych, wyniosły blisko 8 milionów złotych. W 2013 były niższe. W sumie 5 milionów złotych. – Z punktu widzenia finansów Poczty ruch jest bezmyślny. Przecież nowa władza wymieni kierownictwo w firmie. Jak długo Krzemień będzie wiceprezesem? Do grudnia? Odejdzie za kilkadziesiąt dni inkasując sowitą odprawę. To wyrzucanie pieniędzy w błoto – mówi menedżer z Poczty Polskiej. Obiekcje najwyraźniej miała sama rada nadzorcza firmy. Decyzja o powołaniu Krzemienia została podjęta niejednogłośnie, przy jednym głosie sprzeciwu. Postępowanie jest też dyskusyjne z kilku innych powodów.

 

Kasa na odprawy

 

Krzemieniowi miejsca w zarządzie musiał ustąpić Ireneusz Piecuch, uważany w branży za fachowca. Menadżer z Poczty śmieje się: – Dla konkurencji odejście Piecucha to dobra wiadomość. Znał się na rzeczy. Wcześniej pracował w Telekomunikacji  i rozumiał, jak bronić monopolistycznej pozycji firm takich jak TP SA czy Poczta Polska. 

Jak się dowiedzieliśmy, na do widzenia Piecuchowi powiedziano, że odejdzie, bo zmniejsza się zarząd Poczty. Oprócz niego stanowiska pozbawiono też Mariusza Zarzyckiego. – Oczywiście minister czy kierownictwo Poczty będą używać argumentu, że chodzi o oszczędność. Bo przecież posady stracili Piecuch, Zarzycki, a do zarządu wszedł tylko Krzemień. Argument jest bałamutny, bo dwaj pierwsi zainkasowali bardzo wysokie odprawy, a zapewne za kilkadziesiąt dni Krzemień będzie mógł liczyć swoją odprawę – słyszymy od rozmówcy z kierownictwa Poczty. O jak wysokich odprawach mówimy? 

 

„Solidarność”: miliony na pożegnanie

 

Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty, odmówił nam odpowiedzi na to pytanie, zasłaniając się tajemnicą kontraktów menedżerskich.  

– Z wiadomości ułamkowych i niepotwierdzonych przez zainteresowanych, czyli członków zarządu, wygląda, że zwykły członek zarządu dostaje powyżej 60 tysięcy miesięcznie, a wiceprezes powyżej 70 tysięcy. Oprócz tego są jeszcze monstrualne pakiety odpraw. To są 24-miesięczne wynagrodzenia dla członków zarządu. Tu wchodzimy już w sumy milionowe – oceniał dwa lata temu w biuletynie związkowym szef pocztowej „Solidarności” Bogumił Nowicki. 

 

Krzemień. Menedżer z Platformy

 

Co wiadomo o Rafale Krzemieniu, nowym wiceprezesie Poczty? W 2008 roku „Gazeta Wyborcza” pisała o nim tak: „Po wygranych przez Platformę wyborach nowy wojewoda Jacek Kozłowski (PO) obiecał, że odpartyjni, a potem sprywatyzuje podległe mu firmy (ma ich ok. 60). (…) Wbrew zapewnieniom, w nowych radach nadzorczych aż roi się od ludzi związanych z PO i PSL. Między innymi na nowego szefa Dipservice mianował Rafała Krzemienia, działacza bemowskiej PO. W ostatnich wyborach Krzemień walczył bez powodzenia o miejsce w bemowskiej radzie. Po wygranej PO dzięki partyjnemu wsparciu uzyskał posadę szefa miejskiej spółki GGKO, zarządzającej nieruchomościami na Ochocie, oraz miejsce w radzie nadzorczej podległej wojewodzie firmie Herbapol. Krzemień ma opinię bliskiego współpracownika Ludwika Rakowskiego (PO), wicemarszałka Mazowsza. O partyjnym rozdziale stanowisk decyduje podobno Andrzej Halicki, warszawski poseł PO, który jest murowanym kandydatem na nowego szefa mazowieckiej PO i lidera warszawskiej listy tej partii Tuska w przyszłorocznych wyborach do europarlamentu. - Dając stanowiska zaufanym, Halicki tworzy zaplecze, które ma umocnić jego pozycję w partii – zdradza nam jeden z polityków warszawskiej PO”. Halicki jest dziś ministrem administracji i cyfryzacji. Sprawuje nadzór właścicielski nad Pocztą Polską. 

 

NIK o nowym wiceprezesie

 

Nazwisko Krzemienia przewija się też w zeszłorocznym raporcie NIK. Kontrolerzy z Izby przyglądali się Warszawskiemu Holdingowi Nieruchomości (WHN). Państwowa firma została powołana cztery lata temu z połączenia kilku spółek, m.in. Dipservice, Kaskady, i zarządza bardzo atrakcyjnymi nieruchomościami. Krzemień kierował tą państwową firmą. W trzystopniowej skali ocen kontrola NIK wypadła średnio dla kierownictwa WHN. Kontrolerzy wytykali na przykład, że zarząd bezpodstawnie wypłacał sobie dodatkowe świadczenia. Wśród pocztowych menedżerów mówi się, że Krzemień przychodzi na Pocztę w bardzo konkretnym celu, związanym właśnie z nieruchomościami. Otóż Poczta ma bardzo atrakcyjną działkę w Warszawie u zbiegu Chmielnej i Żelaznej. Od kilku lat trwają nieudane zabiegi o jej sprzedaż. – Oprócz sprzedaży możliwe jest wejście w spółkę z deweloperem w celu realizowania inwestycji. Poinformujemy o decyzji, gdy zostanie podjęta – napisał nam rzecznik Poczty Polskiej. Spytaliśmy, czy to sprawa najbliższych tygodni? – Na tym etapie przekazaliśmy już wszystkie informacje, jakie mogliśmy przekazać – odpisał w piątek rzecznik. 

Tagi: poczta polska, halicki, krzemień, nieruchomości, NIK, michał majewski

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone