22 Stycznia 2016

Gospodarka
DSC1116.jpg
autor: Agnieszka Burzyńska

Jak zarobić na Orlenie

  • Orlen.jpg PAP/Marcin Obara

Znikające zyski, dziwne transakcje i umowy, w tle prokuratura, czyli co działo się w spółce córce Orlenu.

 

 

Płock. Styczeń 2010. Do siedziby Orlen Gazu wkracza nowy prezes, Marek Balawejder. Wraz z nowym prezesem pojawia się zadziwiająca propozycja, aby spółka córka giganta naftowego zakupiła od firmy Petrolinvest aż 240 tysięcy ton gazu. Osobą, która stoi wówczas za Petrolinvestem, jest Ryszard Krauze. Ilość i warunki umowy robią wrażenie na kierownik działu tradingu Orlen Gazu, która sporządza krytyczną notatkę i dzieli się wątpliwościami co do zasadności proponowanego kontraktu.

 

Krótka pamięć

 

Co ciekawe, dziś Orlen nie przyznaje się do swoich planów sprzed 6 lat. „Orlen Gaz nie rozważał zakontraktowania gazu w ilości 240 tysięcy ton, tym bardziej od jednego dostawcy” – czytamy w przysłanej odpowiedzi. Kłopot w tym, że posiadane przez nas dokumenty mówią zupełnie co innego. Dysponujemy dwoma projektami umowy pomiędzy Orlen Gazem a Petrolinvestem oraz opinią działu tradingu. Wszędzie jest mowa o 240 tysiącach ton. Prawdą jest natomiast to, że ostatecznie umowa nie zostaje zawarta. Zaczynają się za to dziać rzeczy przedziwne. Otóż Petrolinvest czyli firma, która przed chwilą chciała sprzedać surowiec do Orlenu, zaczyna go... kupować od Orlen Gazu. Po bardzo atrakcyjnej cenie. Kontrakt jest stały, co jest ewenementem, bo nie sposób przewidzieć jaka ilość gazu zostanie wyprodukowana w Płocku.

 

Kłopoty z płatnościami

 

Zadziwiające jest również to, że surowiec jest dostarczany do spółki, choć ta ma duże kłopoty z płatnościami. Pracownicy Orlen Gazu wyliczają, że pod koniec 2010 roku zaległości Petrolinvestu to 20 milionów złotych. Mimo to owe dostawy traktowane są priorytetowo. „Zasadniczo nie komentujemy relacji z naszymi partnerami handlowymi, niemniej informujemy, że Petrolinvest realizował zakupy w ramach limitu kupieckiego i nie przekraczał tego limitu. Zobowiązania były przez Petrolinvest uregulowane” – przekonuje biuro prasowe Orlenu. Ostatecznie rzeczywiście zobowiązania zostają uregulowane, ale po wielkich trudnościach. Zostają zresztą uregulowane być może dlatego, że Petrolinvest dobrze zarabia na współpracy z Orlen Gazem. W przeciwieństwie do Orlen Gazu. Gdy pierwsza spółka notuje znaczący wzrost przychodów z LPG, z 75 milionów złotych w 2009 roku, do 150 milionów w 2010, druga spółka notuje znaczący spadek zysku, z ponad 22 milionów złotych w 2009 do 6,1 miliona w 2010.

 

W tym miejscu pojawia się pytanie, co z zakupionym gazem robi Petrolinvest? Odpowiedź jest zaskakująca: sprzedaje do przedsiębiorstwa w Bronowie Zalesie, które jest położone zaledwie kilka kilometrów od głównej rozlewni Orlenu. „Spółka Orlen Gaz nie miała wiedzy o kontrahentach firmy Petrolinvest, jak również relacjach ich łączących oraz sposobie prowadzenia działalności” – kwituje biuro prasowe Orlenu. Brzmi to zadziwiająco i słabo świadczy o rozpoznaniu rynku. Aby uzyskać taką wiedzę, wystarczy czytać codzienny przegląd prasy rozsyłany do kluczowych pracowników.

 

Przerzucanie sprawy pomiędzy prokuraturami

 

To czego nie widzi centrala, dostrzegają jednak pracownicy Orlen Gazu. Jeden z nich postanawia powiadomić prokuraturę. W zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dyrektora sprzedaży, powołanego od razu po przyjściu nowego prezesa, czytamy: „Działalność spółki Petrolinvest mogła się w ten sposób ograniczać jedynie do wystawienia faktur na sprzedaż surowca, z odpowiednią marżą, kosztem Orlen Gazu”. Zawiadomienie wpływa do Prokuratury Rejonowej w Jaworznie. Ta odsyła dokumenty do Płocka. Płock zwraca je do Jaworzna. Jaworzno ponownie wysyła do Płocka. Płock znów zwraca do Jaworzna. Przerzucanie sprawy pomiędzy prokuraturami trwa do czerwca 2014 roku. Tydzień po ujawnieniu afery taśmowej śledczy w Jaworznie podejmują jednak decyzję o wszczęciu śledztwa. Co w tym czasie dzieje się w Orlenie? Nic. Żadnej kontroli, żadnego wewnętrznego audytu. Najdziwniejsza rzecz ma jednak miejsce po tym, kiedy w styczniu 2015 roku prokuratura umarza śledztwo. Uzasadnienia brak. Prawnik reprezentujący Orlen Gaz wnosi zażalenie. Gdy dowiaduje się o tym dział prawny, nakazuje natychmiastowe wycofanie odwołania. Dlaczego? Na to pytanie biuro prasowe Orlenu nie odpowiedziało. „Wspomniane w pytaniu śledztwo zostało w całości umorzone”. To jedyne odniesienie do tej sprawy. Żadnego odniesienia do kwestii zażalenia.

 

Petrolinvest milczy

 

O szczegóły tej historii zapytaliśmy również spółkę Petrolinvest. Do dziś odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

 


 

Petrolinvest. Spółka zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych w lipcu 2007 roku. Celem było poszukiwanie ropy naftowej w Kazachstanie.  Pomysłodawcą tego wielkiego projektu był Ryszard Krauze, który objął stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej. Poszukiwania trwały, koszty rosły, a ropy nie było. Szybko okazało się, że po naftowych marzeniach zostały tylko kredyty. W ciągu 6 lat od giełdowego debiutu wartość Petrolinvestu spadła z 2,3 miliarda złotych do 140 milionów złotych. W grudniu 2013 pojawił się komunikat o rezygnacji Ryszarda Krauze ze stanowiska przewodniczącego rady nadzorczej. Flagowa inwestycja, jaką miał być Petrolinvest, zakończyła się dla biznesmena całkowitą klęską.

Tagi: orlen gaz, petrolinvest, prokuratura, agnieszka burzyńska

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone