04 Lutego 2016

Gospodarka
K48l.jpg
autor: Redakcja

Co najmniej 12 złotych za godzinę

  • szwed.jpg Stanisław Szwed, wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Jak wygląda rynek pracy dla cudzoziemców w Polsce? Rozmowa z Stanisławem Szwedem,  wiceministrem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

 

 

– Jak wygląda rynek pracy dla cudzoziemców w Polsce?

 

Stanisław Szwed: – Przede wszystkim wciąż rośnie. Wynika to przede wszystkim z uproszczonej procedury towarzyszącej zatrudnianiu obywateli z sześciu krajów. Zgodnie z nią wystarczy, iż pracodawca złoży w powiatowym urzędzie pracy deklarację, że zamierza zatrudnić daną osobę po jej przyjeździe do Polski. Z takiej uproszczonej procedury oprócz Ukraińców mogą skorzystać Rosjanie, Białorusini, Gruzini oraz obywatele Mołdowy i Armenii. Największą grupą są oczywiście Ukraińcy. W 2015 roku w powiatowych urzędach złożono 760 tysięcy oświadczeń, z czego 97 procent dotyczyło właśnie obywateli Ukrainy. Bardzo wzrosła również liczba pozwoleń na pracę. W ubiegłym roku wydano ich aż 65 tysięcy.

 

– Co robią cudzoziemcy w Polsce? Czym się zajmują?

 

– Zatrudnianie cudzoziemców dotyczy przede wszystkim dwóch branż. Pierwsza to budownictwo, druga rolnictwo. Pracują głównie na budowach albo w sadownictwie przy zbiorach owoców i warzyw.

 

– Za jakie stawki?

 

– Powinny być takie stawki, jakie obowiązują w Polsce, wynikające choćby z płacy minimalnej. Wiemy, że niestety tak nie jest. Mówi się o mocno zaniżonych stawkach, nawet kilkuzłotowych. Mimo że przepisy nakazują zatrudnianie cudzoziemców na takich samych warunkach jak Polaków, to wiemy, że często się tak nie dzieje. I to jest duży problem. Zaniżanie płac powoduje duże nierówności na rynku pracy. 

 

– Czy to oznacza, że cudzoziemcy, którzy zgadzają się na zaniżone stawki, zabierają pracę polskim obywatelom?

 

– Z jednej strony to psuje rynek pracy, z drugiej strony Polacy, którzy uważają, że warunki są dla nich nie do przyjęcia, szukają pracy za granicą. Cudzoziemcy wchodzą niejako na miejsce Polaków, którzy nie godzą się na zbyt niskie stawki i wyjeżdżają z Polski.

 

 

– Jest jakiś pomysł, aby powalczyć z tymi niskimi płacami? 

 

– Jest kilka. Po pierwsze, wprowadzenie minimalnej stawki 12 złotych za godzinę dla zatrudnionych na umowy zlecenie i na umowy o świadczenie usług. Stawka ma być wyższa od tej minimalnej dla umów o pracę właśnie po to, aby pracodawcom bardziej opłacało się zawierać umowy o pracę, a nie umowy zlecenia. Po drugie, planujemy nowy instrument dla Państwowej Inspekcji Pracy. Chcemy dać inspektorom możliwość sprawdzenia umów cywilno-prawnych. Zlikwidujemy też tak zwany syndrom pierwszej dniówki. Dziś jest tak, że pracodawca ma obowiązek zawrzeć umowę w pierwszym dniu pracy. Często jest tak, że podczas kontroli zarówno pracodawca, jak i pracownik twierdzą, że to pierwszy dzień pracy. Teraz trzeba będzie zawrzeć umowę, zanim pracownik zacznie jakąkolwiek pracę. 

Tagi: rynek pracy, cudzoziemcy, imigranci, zatrudnianie, stawka minimalna, PIP,

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone