12 Czerwca 2016

Gospodarka
K48l.jpg
autor: Redakcja

Bankowy Fundusz Gwarancyjny bez środków na ratowanie polskich banków

  • Szalamacha.png Paweł Szałamacha - Minister Finansów
  • laiki.jpg Kolejka przed oddziałem cypryjskiego banku

Według stanu na dzień 31 marca 2016 roku fundusze Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wyniosły niecałe 12 mld złotych. Kwota ta może wydawać się duża. W rzeczywistości stanowi kroplę w morzu potrzeb. Nawet minimalnie nie odpowiada ona ogólnej wartości depozytów bankowych w Polsce. Ich kwotę szacuje się od 800 mld do 900 mld złotych. Środki posiadane przez BFG nie są wystarczające na zabezpieczenie nawet 1,5% depozytów zgromadzonych w polskich bankach. Podczas gdy wypłacalność polskich banków kształtuje się na poziomie 13-15%. Rząd od początku roku próbuje szybko i drastycznie dokapitalizować BFG.

 

Iluzja bezpieczeństwa

Jak wskazuje Janusz Szewczak, główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK, obecnie stoimy na krawędzi wielkiego kryzysu bankowego. Jego skutki mają być większe niż kryzysu wywołanego upadkiem banku Lehman Brothers w 2008 roku. Przez lata rządów koalicji PO-PSL zapewniano nas, że polski system bankowy jest bezpieczny, jak mało który. Informacje przedstawione przez Ministerstwo Finansów wskazują, że możemy nie poradzić sobie sami z kolejnym kryzysem. Przykład bułgarskiego systemu bankowego wskazuje, że do wywołania kryzysu finansowego wystarczy zwykła plotka. Kwota depozytów tylko średniej wielkości banku w Polsce wynosi 59 mld złotych. Zatem w przypadku upadku któregokolwiek banku BFG nie wywiąże się ze swojej funkcji gwarancyjnej z uwagi na brak środków. W przeliczeniu na euro, rezerwy BFG wynoszą zaledwie 2,7 mld. Dla porównania zachowanie płynności cypryjskich banków wymagało czterokrotnie wyższej kwoty, 10 mld euro. Dlatego jeszcze w marcu Sejm zmienił dotychczasową ustawę o BFG. Nowelizacja polegała na zmianie terminu wpłacania przez Banki składek na BFG. Do tej pory Banki robiły to raz na rok. Obecnie mają dokonywać tego kwartalnie. Wszystko po to, aby znacząco i szybko dokapitalizować BFG. Procedowany właśnie projekt nowej ustawy o BFG wprowadza znacznie wyższe niż do tej pory składki dla Banków.

 

laiki.jpgKolejka przed oddziałem cypryjskiego banku

 

Urzędnicy boją się odpowiedzialności

Obecnie trwają prace nad nowym projektem ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji. Projekt ogranicza odpowiedzialność samego Funduszu, jak i członków jego organów. Przepis art. 15 ust. 3 projektu ustawy stanowi, iż Fundusz nie ponosi odpowiedzialności za niedokonanie wypłaty środków gwarantowanych, jeżeli było to spowodowane siłą wyższą. Niestety próżno szukać definicji siły wyższej ustawy. Samo Ministerstwo Finansów nie jest pewne w jaki sposób należy interpretować ten zapis.  Również członkowie organów Funduszu działający z należytą starannością nie będą ponosić odpowiedzialności za szkodę wynikłą z niewłaściwej realizacji wypłat środków gwarantowanych.

 

Najciekawszy zapis ustawowy dotyczący odpowiedzialności członków organów i pracowników Bankowego Funduszu Gwarancyjnego znajduje się w art. 16 wskazanego projektu. Zgodnie z jego treścią do odpowiedzialności majątkowej pracowników Funduszu nie stosuje się przepisów ustawy - o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Oznacza to, że pracownik instytucji państwowej jakim jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny nie ponosi odpowiedzialności za działania podejmowane w imieniu i na zlecenie władz Funduszu. Jego odpowiedzialność ograniczy się do wysokości trzech miesięcznych pensji.

 

Ministerstwo Finansów uzasadnia motywy ograniczenia odpowiedzialności organów i pracowników BFG jako niezbędne. Ma to przyspieszyć procedurę restrukturyzacyjną. Konieczność przeprowadzenia jej w sposób szybki i efektywny wymaga, aby zarówno Fundusz, członkowie jego organów oraz pracownicy byli objęci odpowiednią ochroną prawną. Polegać ona ma na ograniczeniu odpowiedzialności za skutki decyzji podejmowanych w ramach postępowania. Według urzędników brak ograniczenia ich odpowiedzialności może spowodować istotne zahamowanie procesu podejmowania decyzji. W tym miejscu należy zgodzić się z ministerstwem Finansów, że nic tak nie dodaje pewności w działaniu jak brak odpowiedzialności. Polskie rozwiązanie prawne co do ograniczenia odpowiedzialności urzędników BFG jest znacznie bardziej daleko idące niż to wynika z unijnej dyrektywy BRR. Zatem dlaczego zdecydowano się wprowadzić obowiązek konsultacji BFG z Komisją Nadzoru Finansowego skoro tak istotna jest szybkość podejmowanych działań?

 

Potężne zaniedbania

Obecna sytuacja finansowa BFG jest wynikiem zaniedbań poprzedniego rządu. Koalicja PO-PSL zwlekała ze zwiększeniem obowiązkowej składki uiszczanej przez banki na rzecz Funduszu. Pomimo zapewnień Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego nie zabezpieczono odpowiedniej kwoty gwarantującej w minimalnym stopniu bezpieczeństwo polskich depozytów. Zawarta w projekcie nowej ustawy, propozycja zwiększenia jej spotkała się ze stanowczym sprzeciwem ZBP. Dodatkowe koszty banków z tego tytułu szacuje się na poziomie 5 mld złotych rocznie. W sytuacji w której w BFG zabraknie środków na wypłatę gwarantowanych kwot depozytów konieczne będzie wsparcie go środkami pochodzącymi bezpośrednio z budżetu Państwa. W takim przypadku jedynym ratunkiem będzie zagraniczna pożyczka na ratowanie całego sektora finansowego. Kolejny etap to już wariant grecki. Stanie się to już na rachunek rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Tagi: paweł szałamacha, bankowy fundusz gwarancyjny, ministerstwo finansów

© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone